Uwaga! Gwałcą!


To był któryś z helikopterowców, nie rozpoznałem go jednak, bo jak zwykle miałem już okulary zawinięte w ręcznik i tylko modliłem się, żeby ktoś ich nie przysiadł. Drzwi otworzył zdecydowanie, powiedział „dobry wieczór”,  a potem rozłożył ręcznik na przeciwnej półce. Opowiadać rozpoczął niemal od razu:
- Słyszeliście, że przedwczoraj ktoś zgwałcił sprzątaczkę?
 

Zapanowało lekkie poruszenie, przez obłoki pary dało się usłyszeć „gdzie?” i „jak to?”.
- Dzisiaj policja ją przesłuchiwała – kontynuował helikopterowiec. - Zrobili wizję lokalną,  a ona mówi  tak:
„więc to było tak panie komisarzu... to było tak, że ja ścierałam podłogę od tamtej ściany naprzeciwko... ścierałam na kolanach i szmatę miałam przed sobą, czyli cofałam się krok po kroku do tyłu... A tu nagle – tu podobno bidula się rozjaśniła, lecz zaraz spoważniała(wyjaśnił helikopterowiec) – a tu nagle ktoś mi spódnicę zadziera, majtki ściąga i pcha się do środka. A ja na kolanach, panie komisarzu! Na kolanach!
- I co, nie mogła, pani uciekać? – spytał policjant.
- A gdzie?  - spytała sprzątaczka.
- No jak to „gdzie”! - zdziwił się komisarz. – Przed siebie, do przodu!
- Na czyste??!!
 

W tym momencie w saunie rozległo się gromkie „hahaha!!!” Dopiero wtedy zorientowaliśmy się, że to kawał.

Poprzednie | Następna