Tożsamość

 

1.

Sedinum

Stetinum

Stetyn

Stityn

Stitinum

Stytin

Stiltin

Szczeticinice

Szczecin

 

W 967 roku Mieszko I przyłączył Pomorze wraz ze Szczecinem do Polski.

W 1181 Szczecin wszedł w skład Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego.

W 1630 r. miasto zajęli Szwedzi.

Osiemdziesiąt lat później stało się z kolei częścią Prus.

W czasie wojny siedmioletniej (1756-1763) Rosjanie doszli do Berlina. Przy okazji oblegli także Szczecin i gdyby nie śmierć carycy Elżbiety znalazłby się on z pewnością pod ich panowaniem.

W latach 1806-1813 miasto znalazło się pod okupacją francuską.

Po upadku Napoleona znów stało się niemieckie.

26 kwietnia 1945 Armia Czerwona zdobyła Szczecin. Dwa lata później w mieście mieszkało już tylko 4 tys. Niemców.

Polski hejnał Szczecina powstał w 1995 roku. Rok później wpisano go do statutu miasta. 

 

2.

 

Tego roku przyjechałem do miasta Wilhelma Meyera po razu trzeci.

I przeraziły mnie wielkie puste kamienice o pięknych niegdyś frontach dziś z zabitymi oknami.

Z pewnością stare, z pewnością niemieckie i z polskimi nazwami: ulica Jagiellońska, ulica Śląska, ulica księcia Bogusława, ul. gen. Rayskiego…

Meyer ich nie projektował, wtedy takie budynki stawiać mógł nawet mistrz murarski.

Ale on przez trzydzieści lat był jednak miejskim radcą budowlanym Szczecina.

Jego autorstwa są dzieła większe: koncepcja Wałów Chrobrego (d. Hakenterrasse), gmach rektoratu Pomorskiej Akademii Medycznej (d. magistrat) czy kompleks budynków Szpitala Klinicznego PAM (d. szpitala miejskiego).

 

3.

 

 Pamiętam Szczecin jeszcze z czasu studiów, z warsztatów dziennikarskich w czasie których nauczyłem się kleić taśmę magnetofonową, ale przede wszystkim nagrałem pierwszy radiowy reportaż. Zdarzała mi się też w tym mieście lekcja przyjaźni i uczciwości, bo pożyczyłem poznanemu tyle co przyjacielowi tysiąc dawnych złotych w ten sposób tracąc i pieniądze i owego „przyjaciela”.

Wiele lat później byłem w nim znów, ale zupełnie nic z tego pobytu nie pamiętam.

Aż teraz wybrałem się trzeci raz - zupełnie świadomie i z planem poczucia jak w tej nowej polskości wygląda historyczna (VII –VI w. p.n.e.) aglomeracja zrujnowana niegdyś nie tyle bombardowaniami aliantów (zniszczono ok. 65 proc. budynków), co decyzjami polityków. W ręku miałem plan  miasta i zaznaczone w nim co ważniejsze zabytki (Zamek Książąt Pomorskich, Baszta Siedmiu Płaszczy, Brama Portowa, Brama Królewska Rynek Nowy i Sienny), ale niespodziewanie moje zwiedzanie stało się czymś innym i zaskakującym.

Rozpoczęło się mianowicie od zdziwienia, kiedy w jednej z najlepszych restauracji „Pod Kogutem” spytałem o polecane dania. Na początek kelner zaproponował kaczkę z kluskami śląskimi  (grzecznie odmówiłem), po niej jako kolejne danie wymienił roladę śląską (tu uśmiechnąłem się z przekąsem), a wreszcie jako trzecie z najlepszych dań wymienił „Koryto sztygara”.

Poddałem się...

Kilka godzin później znalazłem się na Wałach Chrobrego, w restauracji „Christopher Columbus”.

           - Dlaczego nie „Kaper Królewski”? Albo „Sedinum”? – pomyślałem. W karcie były dania „po piracku” - dobrze mi znane jako węgierskie, staropolskie czy śląskie.

- A coś oryginalnego, swojskiego? – spytałem.

- Może zupa „Santo Domingo”?

 

4.

 

Dziś w aglomeracji miejskiej Szczecina mieszka prawie 700 tysięcy ludzi. Historyczni mieszkańcy Szczecina mówili dialektem środkowozachodniopomorskim języka niemieckiego. Po II wojnie światowej miasto zostało zasiedlone przez ludność pochodzącą z dawnych Kresów Wschodnich, Polski wschodniej i centralnej i z czasem dokonało się tu ujednolicenie języka. Według badań z końca  XX wieku obecni mieszkańcy Szczecina posługują się polszczyzną najbardziej zbliżoną do języka literackiego spośród wszystkich mieszkańców Polski.

Wszędzie też słyszy się i widzi język niemiecki.

 

5.

 

Agnieszka z Dudów Mazurek to rodowita szczecinianka, urodzona w 1972 roku. Mieszkała w dzielnicy Niebuszewo o czym z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru opowiadała twierdząc, że jest jej tam jak w Niebie. 

Znajomi mówili do niej: Ness.

Śpiewała w Piwnicy przy Krypcie, z zespołem Sklep z Ptasimi Piórami, także z innymi zespołami. Komponowała. Pisała teksty piosenek i scenariusze dla telewizyjnego teatrzyku, w którym występowały dzieci niewidome.

Rozdawała wokół ciepło i dobro. Ile tylko mogła…

Jest m.in. autorką słów i muzyki piosenki „Teatr i Życie” śpiewanej przez szczecińskiego barda, Wiesława Łągiewkę. Pod koniec tego utworu w tekście pojawiają się charakterystyczne słowa:

„Bo życie dwa oblicza ma

Jednym się  śmieje, a drugim łka”.

Odeszła mając zaledwie 36 lat. Na forum strony internetowej słynnej aktorki Krystyny Jandy do dziś znaleźć można setki wpisów żegnających się z Agnieszką szczecińskich przyjaciół.  Dla nich Ness jest ikoną tego miasta.

 

6.

 

Tamtego dnia był jeszcze kiosk Ruchu z poradami prawnymi, rodem jak z PRL-u Barei.

A zaraz po nim - poniekąd eklektyczny, bo z właśnie dobudowanymi/odbudowanymi kamienicami - Rynek Sienny. Tyleż pełny, co pusty, zastawiony samochodami, jak z dwudziestu lat wcześniej moje wspomnienie  o krakowskim Kazimierzu. 

Przysiadłem w jednym z kilku jego pubów.

Już bez skrupułów wypiłem paulanera, już nawet nie spytałem o bosmana.

Za dzień czy dwa byłem już w innym miejscu, w agroturystyce przy polu golfowym w Międzyzdrojach. I tu właśnie w recepcji zauważyłem dyplom z podpisem Zygmunta Meyera, profesora budownictwa i byłego wojewody zachodniopomorskiego.

- To ten sam Meyer? – spytałem właścicielkę. - Od Wilhelma?

- Tak, to on – kiwnęła głową. A potem długo i zainteresowaniem słuchała moich wywodów na temat braku historycznej tożsamości.

- Kocham to miasto – ripostowała. – Bardzo mi się podoba.

- Mnie też – odpowiedziałem. – Jest tak bardzo schizofreniczne…

Poprzednie | Następna