( >>>>>>>>>>>>>> )

Wtorek


Nie umię tego napisać.
Niby wiem, co napisać.
A napisać nie umię.
Chodzi o to, że w nocy Przyszedł do mnie Kier (no właśnie, piszę „przyszedł”, a jak on mógł przyjść, jak on się zabił, tak a pro po?). I że teraz jest środa, a mi się śnił On przed pogrzebem, który był we wtorek. Z pierwszej strony data nazywa się więc wtorek.

Ale jak tu pisać o wtorku we wtorek, skoro, żeby coś było, trzeba poczekać do środy?
A z drugiej strony z kolei się pisze we środę, to znaczy, że się pisze we środę, a nie we wtorek! I tak w koło Wojtek by można, że niby nie wiadomo, kiedy poniedziałek, kiedy wtorek, a kiedy nareszcie środa.
Z początku mi to nie przeszkadzało. Ale jak nad tym myślę, to wychodzi jasno, że napisane nie jest takie, jakie było, zaczym było nienapisane.

Znaczy napisane nienapisane jest nieprawdziwe?
Czyli prawdziwe jest nienapisane, dopóki
nie jest napisane?
Albo może to jest jeszcze inaczej?
Głowa może od tego rozboleć!
Zdenerwowany jestem, to przez to nad tym myślę.

( >>>>>>>>>>>>>>>>> )
                                       

( z opowiadania „Zegarek do pomiaru czasu”)