Frică*

Nicolae Ceaucescu  wraz  z żoną Eleną władał komunistyczną Rumunią przez 22 lata. W grudniu 1989 roku wiatr historii zmiótł tę dwójkę ze szczytów władzy. Wkrótce po tym, jak prezydencka para opuściła stolicę kraju,  w telewizji wystąpił słynny poeta rumuński Mircea Dinescu i powiedział: „Armata din Bucuresti e cu noi, dictatorul a fugit”  (Wojsko w Bukareszcie jest z nami, dyktator uciekł).

            Od tej chwili ucieczka pary rumuńskich tyranów miała już tylko tragikomiczny charakter. Dwójka podstarzałych władców błąkała się po  swoim a jakby obcym kraju i nie potrafiła znaleźć nikogo sobie życzliwego. Tym razem krajobrazu nie zapełniały specjalnie żywione krowy, a tajna policja nie organizowała entuzjastycznych tłumów „przeciętnych Rumunów”. Pilot helikoptera, pułkownik lotnictwa, wysadził ich, gdyż „przestrzeń powietrzna kraju została zamknięta”. Pierwszy samochód, jakim się posłużyli, zepsuł się i trzeba było go zostawić (jego kierowca zabrał im jednak dolary, jakie mieli ze sobą). Drugi samochód zawiózł ich do centrum ochrony roślin w Târgovişte i tu wieczorem  doszło do aresztowania. – Jesteście teraz w rękach mas ludowych – oznajmili milicjanci. Nicolae Ceausescu nie mógł uwierzyć w to, co słyszy. – W czyich rękach? – dopytywał się ze zdumieniem.

            Po konsultacjach prawnych powołano Nadzwyczajny Trybunał Wojskowy (Tribunal Militar Excepþional), przed którym stanęli zarówno Nicolae, jak i Elena Ceausescu. Trybunał był tworem kompletnie niekonstytucyjnym, powołanym ad hoc. Wyrok  –  kara śmierci przez rozstrzelanie  - został wydany jeszcze przed jego powstaniem. Według świadków sam proces trwał minutę i 44 sekundy.

„Trzydzieści strzałów! Broń automatyczna!” – brzmiał  rozkaz. Pluton egzekucyjny nie poczekał do momentu, aż skazani zostaną rozwiązani i zostaną im zasłonięte oczy. Zaczął strzelać, gdy tylko prezydencka para się pojawiła. Film z procesu i egzekucji został wyemitowany w publicznej rumuńskiej telewizji, a później także  w wielu  innych krajach.

W gronie najważniejszych osób, które doprowadziły do tych zdarzeń był czterogwiazdkowy  generał Victor Atanasie Stanculescu, jeden z najbardziej zaufanych podwładnych Ceaucescu, ówczesny minister obrony kraju. Generał ten miał wielki wpływ na mocodawców Trybunału, osobiście też wybrał trzyosobowy pluton egzekucyjny spośród ośmiu strzelców spadochronowych, ochroniarzy prezydenta i wydał rozkaz „Trzydzieści strzałów!”.

Trzy dni wcześniej tenże generał organizował ucieczkę dyktatorskiej pary z Bukaresztu. To właśnie on wezwał helikopter, każąc pilotowi wylądować na dachu. Do niego też krzyczała Elena Ceaucescu: „Wiktorku, zadbaj o nasze dzieci!”.

Dorin Calran był sierotą, wychowywano go w głębokiej wierze w Ceausescu. Największym sukcesem jego życia było to, że służył w elitarnym pułku, stanowiącym osobistą ochronę szefa partii i państwa. Do wykonania wyroku Trybunału zgłosił się wraz z pozostałą siódemką. Dziś z trudem znajduje słowa na określenie swego czynu.

 - Byłem katem. A proces był farsą - mówi jednego dnia.


Zaś kiedy indziej:

 - Pomściliśmy zabitych. To była honorowa misja.

 


 


* frică(rum.) – strach. Cristian Mungiu, zdobywca Złotej Palmy na 60. Festiwalu w Cannes za film „4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni”, twierdzi, że nakręcił swój film, ponieważ komunizm traktowany jest w Rumunii jako abstrakcja. Nikt nie czuje się odpowiedzialny za to, co się wówczas działo. Całą winą obciąża się Ceausescu.

Poprzednie | Następna