Pan w opalonych łydkach na tle powodzi*
22.05.10
… sytuacja, gdy wpływasz do własnego salonu łódką, pochylasz głowę, by nie uderzyć w żyrandol, mijasz obrazek komunijny dziecka, książeczki
i tacki ze stołu w jadalni, widzisz żaby skaczące po meblach i w łazience zamykasz wielką dziwną rybę, która się tłucze potem o ściany, ale za nic nie daje wygonić i hałasuje tak,że nie pozwala spać na piętrze i pilnować dobytku…
kozy na strychu, świnie na balkonie, pies w beczce...
a w chwilę potem widok topielca napuchniętego od wody…
i jeszcze bezsilność i samotność na wałach,
bo chcesz sypać piasek, ale nie ma piasku,
bo ludzie są już straszliwie umęczeni,
nie śpiący od kilkudziesięciu godzin,
zaś obok, po drugiej stronie, pan w kasku na rowerze,
w opalonych łydkach i w białej koszulce,
sąsiad, co kosi trawę, i drugi, co opryskuje sad...
z jednej strony surrealizm, a z drugiej normalne życie,
tragedia pomieszana z groteską,
złość i smutek...
----------------------------------------------------------------------
* fragment relacji świadka z Sandomierza z 21 maja 2010
2010-05-22 09:58:52