Neofit krąży
08.09.08
Stało się tak, że moje opowiadanie „Neofit” krąży po necie.
Niby to nic dziwnego, w końcu ileż tekstów opublikowano już w sieci!
Ale...Właśnie! To MOJE opowiadanie! Cieszy mnie nie tylko sam fakt jego wirtualnego życia, ale i recenzja, którą otrzymałem zwrotnie via Czyński (zabawna sprawa, Czyński jest nieznaną mi internautką – ldedwie pamiętam, że ma na imię Dana - z którą koresponduję od półtora roku występując pod pseudonimem „Poeta”. Wysyłam jej niektóre swoje teksty, w zamian za to – oraz ciepłe słowo przy okazji świąt, lub innych lepszych, tudzież gorszych dni – otrzymuję najnowsze netowe produkcje, które w większości trafiają do wirtualnego kosza zaraz po przeczytaniu, natomiast ich pozostała część warta jest grzechu i obiecuję sobie zająć się nią
w innym, specjalnie na ten cel wykoncypowanym akapicie.
Jeśli idzie o recenzję „Neofita” stoi w niej mniej więcej tak:
Ciekawa koncepcja. Nowonawrócony (a raczej ciągle nowonawracany) jako bohater przypowieściowy. Facet potrafi się bawić słowami, wyciąga ich sensy, choć robi to czasem w sposób zbyt przejaskrawiony. Pokoleniowa charakterystyka brzmi raczej pesymistycznie, podobnie jak pointa. Mojżesz też doprowadził do wymarcia całego pokolenia. Za dużo nazw własnych, sugerujących konkretne odniesienia, i zbyt mało przestrzeni dla czytelnika. W sumie gość potrafi pisać, potrafi przekazać myśl, potrafi poszukać kulturowego odniesienia... Podoba mi się, pozdrawiam
Piotr
Z punktu widzenia tyle co opisanych przeze mnie mąk
słowotwórczych szczególne wrażenie zrobiło na mnie słowo „nowonawracany”. Nie musiałbym tego pisać, ale dla rzetelności zaznaczę, że mój komputer podkreślił je oczywiście długim czerwonym wężykiem.
2008-09-08 09:04:41