Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Andaluzyjskie kopyto

20.03.15.

w pierwszy dzień wiosny, w chwili zaćmienia słońca
z niewysłanych do ciebie maili
trzymam zdjęcie kępki sonchus oleraceus
wystającej niepewnie spośród posuszy zimy
jak oczy umierającego ojca z martwego już niemal ciała
nad nami zaćmienie tak wielkie
że widać tylko kopyto andaluzyjskiego konia
rozgniatające mlecze na miazgę

 

20-03-2015 12:21:30

Komentarze (4)

Nikt

poetę trzeba kochać, poety nie można zabijać

21-03-2015

Salvia

Woda
przyjdzie wiosną. Zmyje ślady kopyt. Popłynie gładko dalej. Gdy człowiek umiera, rodzi się poeta. Czy aby miłość go nie zabija?

23-03-2015

inanna

bardzo... bardzo...

02-04-2015

Ewa

Twoje wiersze są dosyć mocne i wymagające.
Dziękuję za zerknięcie na moje jeszcze niezdarne poetyckie wysiłki. Pozdrawiam

07-04-2015

Wystaw komentarz

Nick:

Email:

Trerść:

« powrót