Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Stroiciel kamertonów

8.1.15

 

Ta historia rozpoczęła się dla mnie mailem od Staszka Pisarka, mojego kolegi-wydawcy, który przysłał mi te wiersze, komentując swój ból zaskoczenia w ten sposób :
 

"… to było 20 lat temu, ten chłopak miał wówczas 20 lat, młodszy ode mnie o niemal drugie tyle. Lgnął do mnie, bylem dla niego autorytetem. Przychodził do wydawnictwa,  pomagał przy pakowaniu. Taki twardziel, trochę chuligan. Nie dostrzegłem problemów. Nawet nie pomyślałem, że mogę go ustrzec przed samobójstwem. Potem zniknął, zapomniałem o tym. Dziś, niespodziewanie przez FB nawiązał ze mną kontakt jego brat. Zapytał czy pamiętam Tomka, a później wysłał mi te wiersze. Nie wiedziałem, ze pisał..”
Dziś  chciałem Państwu przedstawić kogoś, kto już odszedł.
Gdyby żył, miałby teraz czterdzieści dwa lata, dorosłą córkę i życiorys z pewnością pełen ran
 – tak zabliźnionych, jak i najnowszych.  Tomek Kuta odszedł w wieku 22 lat, zostawił po sobie zeszyt z wierszami, które matka, z zawodu nauczycielka zebrała je w piliku wordowskim.
Co dziś o nim wiadomo?
Tomek Kuta urodził się w zagłębiowskiej rodzinie mieszkającej przy ul Bytomskiej, która parę lat później przeprowadziła się na Piaski. Najpierw Szkoła Podstawowa nr 5, później Technikum
Górniczo-Elektryczne w Czeladzi, wreszcie praca na kopalni „Staszic”, a od w 1995 roku studia
na Wydziale Górnictwa i Geodezji Politechniki Śląskiej w Gliwicach.
 
Niepokorny, przez wielu traktowany jak chuligan wśród rówieśników miał mnóstwo kolegów
i znajomych. W szkolnym zespole muzycznym grał na gitarze basowej, potem jeszcze można go było zobaczyć  na próbach  w Hali Jubileuszowej. Zadzior - atakowany w szkole o długie włosy,
w proteście ogolił się na łyso. Czuł w sobie misję naprawiania świata, to dlatego wydrukował sobie
wizytówkę „Tomek Kuta, stroiciel kamertonów” - stroiciel urządzenia,
którym stroi się wszystkie inne instrumenty muzyczne.

Matka mówi, że był nadmiernie wrażliwy, co przed światem ukrywał maską twardziela.
A jeszcze częściej bywał po prostu duszą towarzystwa. I tylko niektórzy wiedzieli, jak bardzo
czuje się niedopasowany do świata i jak naprawdę to przeżywa. Wydawał się sobie samotnym
 w tłumie, nie potrafił  żyć wśród - jak to gdzieś napisał -  „obojętnych ignorantów”.  Pogubił się,
kiedy w jego życiu pojawiła się córka Ania. Jej mama miała wówczas 15 lat, on 18.
Jak wejść w dorosłe życie, skąd wziąć pieniądze, jak z pracą, czy ślub… Być może, gdyby lepiej zdiagnozowano to czym się otruł, pozostałby przy życiu, choć już wtedy chyba go nie chciał.
Pogrzeb był świecki, przyszło mnóstwo młodzieży, kilkaset osób.
Prowadzący go ceremoniarz przeczytał „Ogrodnika”…

Tomek Kuta pisał 3 trzy lata (1992-1995). W zeszycie, który przepisała matka, zostawił 64 wiersze,
z których tylko jeden, „Wolność” opublikował za swego życia; w zbiorze „Ślady” z 1993 roku,
pod redakcją Jacka Golonki wydanym przez miasto Będzin.

Myślę, warto poświęcić parę słów historii tego niepokornego chłopaka.

 

Dlatego to  publikuję. 


 

Wolność

Czerwony tramwaj mknący po ulicach
Wydaje się być wolnym
Sunie żwawo od przystanku do przystanku
Zabierając po drodze ludzi śpieszących
Do domu, do pracy,  do szkoły
Lecz  w tym maniakalnym zachwycie
Nie pamięta o dwóch szynach,
Które są jego  więzieniem.

540 DDC

Padnij powstań
To nic że twarzą w błoto
Człowieczeństwo zostaw w szatni
Padnij, powstań
Dopnij mundur, ściśnij pas
Brązowe stopy, zielona skóra
Padnij, powstań
Masz tylko dwa prawa
Wdech i wydech
Padnij, powstań
Uśmiech na twarz
Jutro od nowa

 Wyrok

Nieistniejąca dusza
Uwięziona w ciele
Będącym celą
Nie ma prawa amnestii
Wyrok śmierci
Jest jej wybawieniem

Ogrodnik

Bóg jest ogrodnikiem
który decyduje o tym
która roślinka marnieje w cieniu pod murem
pożerana przez tabuny robaków
aby w końcu zamienić się w zeschłą rózgę
lecz nie wie ten wszystkowiedzący
że te piękne, kolorowe wytwory jego pracy
mają kolce i są najczęściej trujące

Bóg w swojej chorobliwej pracowitości
hoduje również chwasty

 

Tomek Kuta (1973-1995)

2015-01-15 13:55:54

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz