Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

W nurcie

14.8.14

 

Przenoska na kajakach jest zawsze atrakcyjna. Miejscowi mają szansę na gości w barze lub sklepikach, a kajakarze mogą rozprostować kości niewygodnie ułożone przez wiele godzin.  Tym razem stragany były po przeciwnej stronie niż bar,
przy którym  było po prostu dość ciasno. Ale kilku miejscowych chłopaków i tak czekało przy nim z wózkami do przewożenia kajaków. Wybrałem ich stronę i powoli nakierowałem dziób kajaka na napis „BAR ŚMIAŁO”.  Pomyślałem, że jak będą chcieli piątkę, to się zgodzę, że skoro nawet mają specjalnie przystosowany wózek, to warto krzewić tę odrobię przedsiębiorczości.
 

- Ile? - spytałem i moje przypuszczenia się sprawdziły.
-To najmniejsza firma świata - powiedział chłopak.
- Ok, dyrektorze.

Po drugiej stronie młyna plaża była jeszcze szersza, ale szpeciły ją puszka po piwie,
foliowa torba i porzucona wczorajsze gazeta ze stronami pełnymi białoczerwonych barw.
- Rzeczywiście, przecież to rocznica Bitwy Warszawskiej. Dziewięćdziesiąta czwarta, piąta?  - przez chwilę miałem przed oczami portret Marszałka i jego nieporadność, kiedy przyszło już nie walczyć, a  rządzić. Zanim jednak wsiadłem do swojego kajaka kolejne dwa przyniosły dwie starsze pary. Tędzy mężczyźni wyraźnie sapali, a kobiety, szczuplejsze,
ale i drobniejsze  wykrzywiały twarze z wysiłku.
 

- Trzeba było dać zarobić chłopakom - odezwałem się, kiedy wyprostowani przystanęli na chwilę odpoczynku.

- Biorą piątaka.
A przy okazji uczą się zarabiać na życie!
- No, może... - odpowiedziała kobieta z siwoblond włosami. - Ale policzyliśmy szybko,
że dwa kajaki to cztery piwa. Szkoda  wydać, prawda?

01-09-2014 07:30:25

Komentarze (0)

Brak wystawionych opinii...

Wystaw komentarz

Nick:

Email:

Trerść:

« powrót