Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Wstęp do innego tomiku

5.5.14


Kiedy pani Teresa Orłowska,
prezes Stowarzyszenia Twórców Kultury Zagłębia Dąbrowskiego
- ze swą pasją działania w środowisku organizacji pozarządowych osoba nie tylko niezwykła, ale i wyjątkowo skuteczna - poprosiła mnie o napisanie kilku słów wstępu do zbioru wierszy pomyślałem sobie dwie rzeczy  - cóż to za pomysł „Międzynarodowy Rok Poety”
i  że oczywiście nie odmówię, bo warto.

A potem wziąłem do ręki tomik „Wspólną drogą”  wydany z okazji II edycji konkursu przez Stowarzyszenie Kulturalne Przyjaźni Polsko – Węgierskiej, gdzie wiersze poetów - w sumie
z niewielkiego obszarowo  tygla kultur środkowoeuropejskich - węgierskich i polskich, słowackich
i rumuńskich (tak z Rumunii, jak i mniejszości rumuńskiej na Węgrzech) zaplatają się zaśpiewem swoich języków -  i poczułem, że ta inicjatywa jest ważna. Bo niby w powodzi słowotwórstwa, w łatwości tworzenia, w (bez)ładzie internetowych publikatorów - poetą być jest łatwo.
Jednak - może łatwiej tworzyć poezję życia, niż słowa,
może łatwiej mieć pierwszych dwudziestu, pięćdziesięciu czy stu czytelników - ale kiedy to osiągamy,
czyż nie rodzi się pytanie „co dalej?”

Jedną z  takich odpowiedzi jest właśnie „III Międzynarodowy Rok Poety” – inicjatywa pokazująca przez twórczość poetycką nas - Środkowoeuropejczyków drugiej dekady XXI wieku,
 obywateli wielkiej europejskiej demokracji wciąż jednak jeszcze nieco zagubionych
pomiędzy (już) europejskim Zachodem, a (akurat) pomrukującym złowrogo i imperialistycznie,
a jednak przecież pansłowiańskim Wschodem.
„Wspólną drogą” jest tytułem na miarę wyzwań tego czasu. Jeśli sięgniemy do tomów poprzednich, to zauważymy, że prowadząca je fraza (cytuję ją za Jozsefem Hevestem,  węgierskim autorem wstępu do tomu drugiego, emerytowanym głównym radcą ds. narodowościowych)
nie tylko nie traci swojego przesłania, a wręcz je eksponuje:
„Warunkiem budowy wspólnej Europy jest praca, wiedza ludzi oraz wzajemne poszanowanie,

przysparzanie ich wartości”.
Ten tomik to trzecia część spontanicznej w jakimś sensie antologii. Podróż po jego kartach jest
jak spacer wiosenną ulicą - widać solidność, ale i pęknięcia murów gmachów, ślady ciężkiej zimy,
próby generalnych porządków…

I są kwiaty, wiosenne piękne kwiaty poezji, których uroda niektórych
może uwieść na zawsze.

 


 

06-05-2014 14:06:27

Komentarze (0)

Brak wystawionych opinii...

Wystaw komentarz

Nick:

Email:

Trerść:

« powrót