Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Kariera MelaniP.

29.5.14

Kariera Melanii P., celebrytki o niezwykłej urodzie ciała i ducha rozwija się błyskawicznie. Oczywiście zrobiło się o niej głośno za sprawą procesu sądowego, w którym były partner, zażądał zwrotu pieniędzy  za operację powiększenia jej piersi. Ale zwycięstwo MelaniP. było jednak wszechstronne i iście królewskie -stołeczna sędzia błyskawicznie rozstrzygnęła sprawę na jej korzyść (robiąc przy tym karierę  medialną), a tryumf napędził  błyskawiczną dalszą karierę bohaterki.

Obecnie MelaniP. jest uznaną gwiazdą showbiznesu. Najbardziej rozpoznawalny polski celebryta Jan Nieznany zaprosił właśnie bohaterkę „afery piersiowej” do wspólnego występu podczas wernisażu najnowszego singla grupy „Słoiki londyńskie". W czasie koncertu wokalista wywołał MelaniP.  na scenę słowami "Przed Państwem Polska Królowa Słoików". MelaniP. oczywiście pojawiła się w stylizacji podkreślającej jej ogromne, sztuczne piersi, ale  także i długie, niezwykłej urody (ponoć jak najbardziej naturalne jednak) nogi. Po wejściu na scenę gwiazda podeszła do przygotowanego specjalnie dla niej stołu i w rytm muzyki zaczęła piersiami ubijać mięso na kotlety. Co bardziej dociekliwi w świetle scenicznych świateł dostrzegli jednak naszyjnik z kiełbasek i cień zarostu na twarzy celebrytki, więc pokaz zakończył się skandowaniem nowego polskiego powiedzenia „Kobiety zapuszczajcie brody, mężczyźni depilujcie twarze!”.

Mówi się, że już wkrótce MelaniP. stanie się ikoną nowoczesnego feminizmu. Nowa gwiazda od niedawna pobiera lekcje tlugu i kudo (daido – juku) oraz zapowiada, że wkrótce udzieli wywiadu w gudżarati poświęcony słynnemu założeniu Foucaulta, że „władzę sprawuje się nad tymi, którzy stają w obliczu wyboru, a jej celem jest wpływać na to, jaki on będzie" w kontekście katolickiego dogmatu piękna kobiecego ciała jako dzieła skończonego Twórcy. Portal Elektroniczny Braffiter podpisał z nią kontrakty na zimowe testowanie bardotek trzeciej generacji, a  były partner od tygodnia głoduje pod jej oknami z transparentem „Kocham swoje silikony”. Dzięki MelaniP. swą karierę rozwija także Jan Nieznany,  jej showbiznesowy odkrywca, który właśnie został  zaproszony z prelekcją „ Jak rodzą się gwiazdy” na przyszłoroczny  Światowy Kongres Kobiet Kombatantek.

Dzieje się, ludzie, dzieje się…

 

2014-05-29 12:57:06

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Kot i konwalie

15.5.14


Pojechałem rano do lasu.
W nieco zaskakującym celu, mianowicie wyrzucić zdechłego kota, którego znalazłem w ogrodzie.
Kot nieco już śmierdział, nie miał też nosa, który wyżarły jakieś robaki,
na podróż musiałem go zawinąć w grubą folię.
Znalazłem mrowisko i zostawiłem tam kota, który w ten sposób stał się
elementem łańcucha pokarmowego świata.
Wtedy rozejrzałem się wokół i ze zdziwieniem stwierdziłem, że jestem na polu konwaliowym.
To były dzikie konwalie, miały wiele liści i niewielkie kwiatuszki.
Ale wyglądały tak subtelnie, że zapragnąłem dać komuś  z nich bukiet.
I wtedy poczułem ów zaduch. Konwalie są trujące, pomyślałem.
A potem nazrywałem jednak ich wielki bukiet.
Już z myślą o Tobie.


 

2014-05-16 08:09:53

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Wstęp do innego tomiku

5.5.14


Kiedy pani Teresa Orłowska,
prezes Stowarzyszenia Twórców Kultury Zagłębia Dąbrowskiego
- ze swą pasją działania w środowisku organizacji pozarządowych osoba nie tylko niezwykła, ale i wyjątkowo skuteczna - poprosiła mnie o napisanie kilku słów wstępu do zbioru wierszy pomyślałem sobie dwie rzeczy  - cóż to za pomysł „Międzynarodowy Rok Poety”
i  że oczywiście nie odmówię, bo warto.

A potem wziąłem do ręki tomik „Wspólną drogą”  wydany z okazji II edycji konkursu przez Stowarzyszenie Kulturalne Przyjaźni Polsko – Węgierskiej, gdzie wiersze poetów - w sumie
z niewielkiego obszarowo  tygla kultur środkowoeuropejskich - węgierskich i polskich, słowackich
i rumuńskich (tak z Rumunii, jak i mniejszości rumuńskiej na Węgrzech) zaplatają się zaśpiewem swoich języków -  i poczułem, że ta inicjatywa jest ważna. Bo niby w powodzi słowotwórstwa, w łatwości tworzenia, w (bez)ładzie internetowych publikatorów - poetą być jest łatwo.
Jednak - może łatwiej tworzyć poezję życia, niż słowa,
może łatwiej mieć pierwszych dwudziestu, pięćdziesięciu czy stu czytelników - ale kiedy to osiągamy,
czyż nie rodzi się pytanie „co dalej?”

Jedną z  takich odpowiedzi jest właśnie „III Międzynarodowy Rok Poety” – inicjatywa pokazująca przez twórczość poetycką nas - Środkowoeuropejczyków drugiej dekady XXI wieku,
 obywateli wielkiej europejskiej demokracji wciąż jednak jeszcze nieco zagubionych
pomiędzy (już) europejskim Zachodem, a (akurat) pomrukującym złowrogo i imperialistycznie,
a jednak przecież pansłowiańskim Wschodem.
„Wspólną drogą” jest tytułem na miarę wyzwań tego czasu. Jeśli sięgniemy do tomów poprzednich, to zauważymy, że prowadząca je fraza (cytuję ją za Jozsefem Hevestem,  węgierskim autorem wstępu do tomu drugiego, emerytowanym głównym radcą ds. narodowościowych)
nie tylko nie traci swojego przesłania, a wręcz je eksponuje:
„Warunkiem budowy wspólnej Europy jest praca, wiedza ludzi oraz wzajemne poszanowanie,

przysparzanie ich wartości”.
Ten tomik to trzecia część spontanicznej w jakimś sensie antologii. Podróż po jego kartach jest
jak spacer wiosenną ulicą - widać solidność, ale i pęknięcia murów gmachów, ślady ciężkiej zimy,
próby generalnych porządków…

I są kwiaty, wiosenne piękne kwiaty poezji, których uroda niektórych
może uwieść na zawsze.

 


 

2014-05-06 14:06:27

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Powrót

1.5.14

Pewnego dnia poczułem pustkę.
 Bałem się zajrzeć na moją stronę, bałem się zajrzeć na mojego bloga.
Nie wiadomo czemu nagle wszystko stało się takie nieważne,
taki już powiedziane, już ograne.

Najpierw moi Czytelnicy cierpliwie czekali, potem Znajomi nieśmiało zaczęli pytać w prywatnych rozmowach.
„Dlaczego”, „czy coś się dzieje”, „jaki problem”…
A potem już padały zdania ostrzejsze – „co ty robisz?”, „czy nie widzisz, że...”,
„Macha, ludzie... ty pisz!”.
Dalej nie potrafiłem.

Nie wiem czy potrafię teraz, choć próbuję.
Wszechogarniająca pustka spraw nieważnych – do pozamiatania, do schowania pod dywan,
 do wyśmiania czy wycieszenia się byle gdzie – wciąż jest we mnie.
Ale też czuję, że wróciło mi trochę sił, że – ku mojemu zaskoczeniu - dzięki sporom
i dyskusjom (Jeju, zwłaszcza ten niespodziewany długi konflikt mi pomógł)
coś tli się na dnie machowego ja.

W międzyczasie uporządkowałem sobie w głowie kilka większych spraw.
Już wiem co pisze w art. 5 i 20 naszej konstytucji i przeczytałem dyrektywę unijną, która mówi, 
ile nieskrępowanego liberalizmu, a ile państwa chcemy mieć w unijnej Europie (pewnie niewiele jest osób,
które to interesuje, ale ja potrzebowałem tej definicji, od dawna czułem się tak,
jakbym płynął w zbyt dużym basenie, gdzie niby jest ratownik,
ale nigdy go nie widać).
Oraz - to już zupełnie antypaństwowo  – przetoczyłem spór o to,
jakie jest miejsce poezji słowa versus poezja życia.

I nagle umarł Różewicz.
„Kto i co Różewicz ?” zapytało w pierwszej reakcji kilka bliskich mi osób. - Aha – odpowiedziały po dwu moich zdaniach.

Trzeba pisać, po prostu trzeba pisać. Bo póki piszemy, żyjemy.
Gawot w cieniu niemocy jest matrixem.

2014-05-01 15:23:59

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz