Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Ile jest 2 + 7 = *

Na Nowy Rok

 

Dobroć

można

niekiedy

znaleźć

w

środku

piekła.

Charles Bukowski

 

* * * * * * * * * * 

Sokolego wzroku w Nowym Roku...
a najpierw dobrych Świąt

życzę Wam

..........i sobie.

 

Macha.

2014-12-22 08:58:57

Czytaj komentarze (1) / Dodaj komentarz

Chłodny sukces kulturalny

31.10.14


    Przez ostatnie kilka miesięcy współuczestniczyłem w projekcie wyborczym mojego kolegi, Stanisława Pisarka, skądinąd znanego wydawcy literatury górskiej,
właściciela wydawnictwa z dwudziestodwuletnią tradycją. 
W wydawanej na cel wyborczy gazecie „Nowoczesna Czeladź” redagowałem
rubrykę kulturalną jeszcze wpierw pozwalając sobie nazwać ją „coolturlaną”.
Czy warto było?

Dwa przeciwstawne uczucia mają wpływ na to, co dziś tu piszę. Bo ze smutkiem myślę, że to być może mam już za sobą ostatnie wydanie tej wersji rubryki kulturalnej. W małym moim mieście bez dworca (od mojego przyjaciela, miejscowego malarza Krzysztofa Zięcika nabyłem jednak ostatnio obraz - marzenie ze stacją kolejową „Piaski”, w klimacie międzywojennym
 - sic!) promowanie kultury pozainstytucjonalnej  w nakładzie dziesięciu tysięcy egzemplarzy miesięcznie
jest rzadką i niezwykłą okazją.
 
Noszę się więc też z radością, że tyle udało się pokazać. Ci, co czytali kolejne wydania „NCz” (są dostępne w internecie!!) wiedzą, że nie poszedłem administracyjną drogą, zabrakło więc w rubryce słów o instytucjach kultury w mieście. Ale one na tyle wydały mi się znane i zauważane,
że nie będąc w opozycji do ich aktywności przede wszystkim skupiłem się
na szukaniu kolejnych czeladzkich budzików, które miałyby podnieść z letargu
moje często marne duchem miasto.

 Piszą "coolturlan" teksty przykład po przykładzie starałem się udowadniać,
że życie toczy się także obok tego co widać. I ba, że życie to bywa równie intensywne, jeśli nie pełniejsze… W trakcie tych kilku miesięcy wiele razy spotykałem się z odzewem
w stosunku tekstów zamieszczanych w rubryce.
Udało się (zarówno mnie, jak i gazecie) animować nowe działania.
Uważam więc, że warto było.

 

 

<< Pobierz i przeczytaj ;)

 














 

 

2014-10-31 20:25:42

Czytaj komentarze (1) / Dodaj komentarz

Autor szuka wykonawcy

    28.10.14

Po prostu!
Choć tyle co przeczytałem o kompozycyjnych poszukiwaniach nowych mediów
 próbujących łączyć tekst z innymi formami wyrazu, mimo to nie znajdę w sobie dość talentu,
by zaśpiewać to wydrukowane poniżej
tango.
I choć pewnie mniej niż inni cierpię na
przypadłość tysiąca słów
(którymi i tak ledwie można zaznaczyć kontury opisywanego)
to dziś szukam osoby, która zaśpiewa ten tekst.
SZUKAM WYKONAWCY!


 

2014-10-28 07:21:29

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Mariacka WTango

28.10.14

I poszliśmy
W Mariacką WTango dwaj poszliśmy
Rysując dłonie kośćmi chłodu
Malując aromatem głodu

A
 Aaa
Aaaa
A potem był
ach był
och był
Tych ciał dręczonych bez
namiętny dryl

I tak
I tak
I tak

I już weszliśmy
W Mariacką WTango w tłum weszliśmy
Ulica wrzała marzeniami
Sexu zapachem z abszminkami

I byliśmy
W duecie  WTango tym byliśmy
Nurkując w młodość monetami
Szturmując  obcych  ciał aksamit


I
Iii
Iiiii
I wyszliśmy
W kwartecie  z WTango tak wyszliśmy
Ściskając piersi rąk sękami
Zgniatając dusze muralami

A potem był
Ach był
Już był
Ciał przemielonych utracony styl
A rankiem kiedy cieć już wstał
Dusz drętwych zbędny stał się bal

Gdybyś wiedziała, jak to w duszy gra
Gdybyś tę miłość czuła tak jak ja
Gdybyś wierzyła wtedy że
Ja nie potrafię skrzywdzić cię
Lecz  ty wracając do przeszłości  bram
W oczach widziałaś tylko męski szpan
Gdy

Gdy

Gdy
Dwaj poszliśmy
Mariacką WTango w raj poszliśmy
Maskując  prawdę złudą głodu
Rujnując dusze szczękiem chłodu

 

 

2014-10-28 07:21:28

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Pora wymiany okna

12.9.14


Dziś- patetycznie!
 

Jest to jednak rok podsumowań, w końcu zmiana z 4 Czerwca 1989 r. ma już solidne wąsy. Tym razem chciałem na swojej stronie „coolturlanej” zaprezentować innego poetę - nie-czeladzianina, a będzinianina – Jacka Golonkę, twórcę tyleż znanego, co i nieznanego zapewne moim Czytelnikom.
 

Golonka to ktoś jakby mieszkaniec sąsiedniej ulicy. A równocześnie poeta, autor programów dla dzieci, animator kultury. Opublikował kilka tomików wierszy: Światłoczuły (1991), Klęcząc na kalendarzu (1997), Inne milczenie(1996), Pismo węzełkowe(1998), jego utwory były drukowane (dawniej) na łamach: "Tak i Nie", "Radaru", "Wyrazów" "Tygodnika Kulturalnego", a także w prasie studenckiej i regionalnej(dziś). To cichy laureat licznych nagród literackich, wymieniany wśród lokalnych, zagłębiowskich twórców
 

O sobie Golonka mówi:
 

- Jestem człowiekiem poetyckim na tyle, na ile pozwala mi moja wieloletnia już iskra. Wiersze, piosenki mieszkają ze mną i bywa, że okazjonalnie płacą nawet z tego powodu czynsz. (…)W Fundacji im. Anny Pasek pełnię taką właśnie, twórczą rolę. Moja pamięć o Ani na pewno nie jest karłowata, pomimo tego, że nie należałem do bliskiego kręgu Jej znajomych. Mam w zamyśle i Przegląd Piosenki pod Górę i spektakl muzyczny o ostatnim ziemskim miejscu Ani. Cały czas będę też pomagał młodym adeptom różnych dziedzin kultury i sztuki(…).
 

I jeszcze: „Poezja to najpiękniejszy rzep życia...”
 

Staszek Pisarek, mój kolega, zawsze wydawca, a od niedawna dopiero polityk, pisze o nim:
 

„Od wielu lat znam i cenię Jacka Golonkę. Będzinianin, POETA. To człowiek prawy, dobry, wrażliwy i bardzo, bardzo ciepły. Podczas redagowania gazety Nowoczesna Czeladź pomyślałem, że przydałby się wiersz o wolności, o pozytywnych zmianach. Zapytałem Jacka, czy ma coś takiego. Odpowiedź mnie zadziwiła…”

I stąd dziś właśnie te
 

 

Okna

 

nadeszła pora
wymiany okna na świat
nie wstawiaj jednak tego przezroczystego
szklana obojętność poprowadzi barwy donikąd
zbladłeś od wczoraj
rozetrzyj policzki


różowe okno też nie sprawdzi się
w dojrzałym spojrzeniu przed siebie
zbyt słodki byłeś pamiętnego wieczora
przezornie zbadaj cukier
nawet w gorzkich oczach


owszem, są chłodne barwy
miłe nie tylko dla sentymentalnych palet
niedzielnych malarzy
ale one jednak opóźnią gniazda
słowików w ogrodzie
a ty przecież nie chcesz słuchać
samotnego śpiewu elektrycznej kosiarki


czarne okno już było
przerodziło się w modne ciemne okulary
i jako takie, oprawne w mikroskalę
podbiło świat
zdejmij na chwilę przeciwsłoneczne szkła
i spójrz jak obudzony nagle chłopiec
prosto w mocne słońce


przyszła pora
wymiany okna na świat
wstaw nowe okno
z najgorętszej chwili
ręką chłodną
jak rosa o świcie

 

2014-09-29 07:21:37

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Wakacje z szufladkami mojej głowy

18.8.14

 

Siedzę tu sobie nad poranną kawą i czuję
tę ulubioną  ciszę wokoło
sobota

Co noc mam teraz sny
postaci z mojego życia spotykają się
wyjeżdżają razem
wypoczywają

Takie,
które nigdy tego nie zrobią
 które się nie lubią
 które czasem się nienawidzą

Ja
chodzę pomiędzy pokojami
zaglądam
 rozmawiam
uśmiecham
w jednym blondyneczka z lokami buduję wieżę

Babel?

 

2014-09-01 10:02:17

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

W nurcie

14.8.14

 

Przenoska na kajakach jest zawsze atrakcyjna. Miejscowi mają szansę na gości w barze lub sklepikach, a kajakarze mogą rozprostować kości niewygodnie ułożone przez wiele godzin.  Tym razem stragany były po przeciwnej stronie niż bar,
przy którym  było po prostu dość ciasno. Ale kilku miejscowych chłopaków i tak czekało przy nim z wózkami do przewożenia kajaków. Wybrałem ich stronę i powoli nakierowałem dziób kajaka na napis „BAR ŚMIAŁO”.  Pomyślałem, że jak będą chcieli piątkę, to się zgodzę, że skoro nawet mają specjalnie przystosowany wózek, to warto krzewić tę odrobię przedsiębiorczości.
 

- Ile? - spytałem i moje przypuszczenia się sprawdziły.
-To najmniejsza firma świata - powiedział chłopak.
- Ok, dyrektorze.

Po drugiej stronie młyna plaża była jeszcze szersza, ale szpeciły ją puszka po piwie,
foliowa torba i porzucona wczorajsze gazeta ze stronami pełnymi białoczerwonych barw.
- Rzeczywiście, przecież to rocznica Bitwy Warszawskiej. Dziewięćdziesiąta czwarta, piąta?  - przez chwilę miałem przed oczami portret Marszałka i jego nieporadność, kiedy przyszło już nie walczyć, a  rządzić. Zanim jednak wsiadłem do swojego kajaka kolejne dwa przyniosły dwie starsze pary. Tędzy mężczyźni wyraźnie sapali, a kobiety, szczuplejsze,
ale i drobniejsze  wykrzywiały twarze z wysiłku.
 

- Trzeba było dać zarobić chłopakom - odezwałem się, kiedy wyprostowani przystanęli na chwilę odpoczynku.

- Biorą piątaka.
A przy okazji uczą się zarabiać na życie!
- No, może... - odpowiedziała kobieta z siwoblond włosami. - Ale policzyliśmy szybko,
że dwa kajaki to cztery piwa. Szkoda  wydać, prawda?

2014-09-01 07:30:25

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Wakacyjne chapeau bas Lecowi

30.7.14

CEL 4102
 

Zenon przebił się głową przez mur.
Na pytanie co zamierza robić w sąsiedniej celi,
stwierdził, iż w dzisiejszych czasach
człowiek potrzebuje większego mieszkania.

2014-07-31 08:00:04

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Dzień obrzydliwych wiadomości

 2.7.14


Niedawno słuchałem o tyle co zmarłym na serce moim znajomym nieznajomym.
Młodym, bo czterdziestokilkuletnim dobrym mężczyźnie, któremu już czternaście lat temu proponowano ratowanie życia przeszczepem serca.
Ten wielki facet miał w sobie nietypowe myślenie o życiu
 i nim dawał szczęście.

Wczoraj złodzieje okradli jego dom. Wywrócili wszystko do góry nogami w poszukiwaniu łupu.
Zabrali pieniądze na pomnik, wypłatę z zus,
złoty naręczny zegarek…

Dziś  żona zmarłego zwolniła się z pracy, jutro wyjeżdża z  Polski.
Twierdzi, że zna kilka osób w Niemczech, tam jedzie.
Ucieka.

Jak czasem trudno Was kochać,
ludzie.
 

2014-07-02 09:35:51

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Pozdrowienia z Lizbony

20.6.14


Siedmiu Cristianów Ronaldo nie zapewniło Portugalczykom zwycięstwa z Niemcami.                


A jak cicho było w czasie meczu na Avenida Libertadores...               

 

2014-06-23 07:45:22

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Bogactwo i hedonizm

12.6.14

Są tacy, którzy twierdzą,
że bogactwo i hedonizm to dwa motory napędowe upadku moralnego. Dowiedziałem się ostatnio,
że w Niemczech, Włoszech czy Francji mieszkańcy tych krajów kupują rokrocznie luksusowe zegarki
na kwotę 1,2 miliarda euro. Ten sam rynek jest wart w Polsce ledwie 30 milionów w roku.

Od lat dumnie krytykuję/propaguję  nasz polski hedonizm.
A równocześnie - idąc za słowami Witkacego – wierzę,
iż ceną wzrostu ogólnej szczęśliwości ludzi bywa zbydlęcenie jednostek.


Czy jednak w świetle tych „zegarkowych” danych nie jest tak, że nasz polski dobrobyt,
którym (niech ktoś zaprzeczy!) coraz mniej umiemy się cieszyć,
jest ledwie mgnieniem wiosny
w marcowe popołudnie?
Albo może jest na odwrót? może nasz codzienny hedonizm jest bardziej autentyczny,
lepszy i głębszy dzięki tej przepaści  od bogactwa?

Nie wiem, pytam.





 

2014-06-12 14:59:29

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Kariera MelaniP.

29.5.14

Kariera Melanii P., celebrytki o niezwykłej urodzie ciała i ducha rozwija się błyskawicznie. Oczywiście zrobiło się o niej głośno za sprawą procesu sądowego, w którym były partner, zażądał zwrotu pieniędzy  za operację powiększenia jej piersi. Ale zwycięstwo MelaniP. było jednak wszechstronne i iście królewskie -stołeczna sędzia błyskawicznie rozstrzygnęła sprawę na jej korzyść (robiąc przy tym karierę  medialną), a tryumf napędził  błyskawiczną dalszą karierę bohaterki.

Obecnie MelaniP. jest uznaną gwiazdą showbiznesu. Najbardziej rozpoznawalny polski celebryta Jan Nieznany zaprosił właśnie bohaterkę „afery piersiowej” do wspólnego występu podczas wernisażu najnowszego singla grupy „Słoiki londyńskie". W czasie koncertu wokalista wywołał MelaniP.  na scenę słowami "Przed Państwem Polska Królowa Słoików". MelaniP. oczywiście pojawiła się w stylizacji podkreślającej jej ogromne, sztuczne piersi, ale  także i długie, niezwykłej urody (ponoć jak najbardziej naturalne jednak) nogi. Po wejściu na scenę gwiazda podeszła do przygotowanego specjalnie dla niej stołu i w rytm muzyki zaczęła piersiami ubijać mięso na kotlety. Co bardziej dociekliwi w świetle scenicznych świateł dostrzegli jednak naszyjnik z kiełbasek i cień zarostu na twarzy celebrytki, więc pokaz zakończył się skandowaniem nowego polskiego powiedzenia „Kobiety zapuszczajcie brody, mężczyźni depilujcie twarze!”.

Mówi się, że już wkrótce MelaniP. stanie się ikoną nowoczesnego feminizmu. Nowa gwiazda od niedawna pobiera lekcje tlugu i kudo (daido – juku) oraz zapowiada, że wkrótce udzieli wywiadu w gudżarati poświęcony słynnemu założeniu Foucaulta, że „władzę sprawuje się nad tymi, którzy stają w obliczu wyboru, a jej celem jest wpływać na to, jaki on będzie" w kontekście katolickiego dogmatu piękna kobiecego ciała jako dzieła skończonego Twórcy. Portal Elektroniczny Braffiter podpisał z nią kontrakty na zimowe testowanie bardotek trzeciej generacji, a  były partner od tygodnia głoduje pod jej oknami z transparentem „Kocham swoje silikony”. Dzięki MelaniP. swą karierę rozwija także Jan Nieznany,  jej showbiznesowy odkrywca, który właśnie został  zaproszony z prelekcją „ Jak rodzą się gwiazdy” na przyszłoroczny  Światowy Kongres Kobiet Kombatantek.

Dzieje się, ludzie, dzieje się…

 

2014-05-29 12:57:06

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Kot i konwalie

15.5.14


Pojechałem rano do lasu.
W nieco zaskakującym celu, mianowicie wyrzucić zdechłego kota, którego znalazłem w ogrodzie.
Kot nieco już śmierdział, nie miał też nosa, który wyżarły jakieś robaki,
na podróż musiałem go zawinąć w grubą folię.
Znalazłem mrowisko i zostawiłem tam kota, który w ten sposób stał się
elementem łańcucha pokarmowego świata.
Wtedy rozejrzałem się wokół i ze zdziwieniem stwierdziłem, że jestem na polu konwaliowym.
To były dzikie konwalie, miały wiele liści i niewielkie kwiatuszki.
Ale wyglądały tak subtelnie, że zapragnąłem dać komuś  z nich bukiet.
I wtedy poczułem ów zaduch. Konwalie są trujące, pomyślałem.
A potem nazrywałem jednak ich wielki bukiet.
Już z myślą o Tobie.


 

2014-05-16 08:09:53

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Wstęp do innego tomiku

5.5.14


Kiedy pani Teresa Orłowska,
prezes Stowarzyszenia Twórców Kultury Zagłębia Dąbrowskiego
- ze swą pasją działania w środowisku organizacji pozarządowych osoba nie tylko niezwykła, ale i wyjątkowo skuteczna - poprosiła mnie o napisanie kilku słów wstępu do zbioru wierszy pomyślałem sobie dwie rzeczy  - cóż to za pomysł „Międzynarodowy Rok Poety”
i  że oczywiście nie odmówię, bo warto.

A potem wziąłem do ręki tomik „Wspólną drogą”  wydany z okazji II edycji konkursu przez Stowarzyszenie Kulturalne Przyjaźni Polsko – Węgierskiej, gdzie wiersze poetów - w sumie
z niewielkiego obszarowo  tygla kultur środkowoeuropejskich - węgierskich i polskich, słowackich
i rumuńskich (tak z Rumunii, jak i mniejszości rumuńskiej na Węgrzech) zaplatają się zaśpiewem swoich języków -  i poczułem, że ta inicjatywa jest ważna. Bo niby w powodzi słowotwórstwa, w łatwości tworzenia, w (bez)ładzie internetowych publikatorów - poetą być jest łatwo.
Jednak - może łatwiej tworzyć poezję życia, niż słowa,
może łatwiej mieć pierwszych dwudziestu, pięćdziesięciu czy stu czytelników - ale kiedy to osiągamy,
czyż nie rodzi się pytanie „co dalej?”

Jedną z  takich odpowiedzi jest właśnie „III Międzynarodowy Rok Poety” – inicjatywa pokazująca przez twórczość poetycką nas - Środkowoeuropejczyków drugiej dekady XXI wieku,
 obywateli wielkiej europejskiej demokracji wciąż jednak jeszcze nieco zagubionych
pomiędzy (już) europejskim Zachodem, a (akurat) pomrukującym złowrogo i imperialistycznie,
a jednak przecież pansłowiańskim Wschodem.
„Wspólną drogą” jest tytułem na miarę wyzwań tego czasu. Jeśli sięgniemy do tomów poprzednich, to zauważymy, że prowadząca je fraza (cytuję ją za Jozsefem Hevestem,  węgierskim autorem wstępu do tomu drugiego, emerytowanym głównym radcą ds. narodowościowych)
nie tylko nie traci swojego przesłania, a wręcz je eksponuje:
„Warunkiem budowy wspólnej Europy jest praca, wiedza ludzi oraz wzajemne poszanowanie,

przysparzanie ich wartości”.
Ten tomik to trzecia część spontanicznej w jakimś sensie antologii. Podróż po jego kartach jest
jak spacer wiosenną ulicą - widać solidność, ale i pęknięcia murów gmachów, ślady ciężkiej zimy,
próby generalnych porządków…

I są kwiaty, wiosenne piękne kwiaty poezji, których uroda niektórych
może uwieść na zawsze.

 


 

2014-05-06 14:06:27

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Powrót

1.5.14

Pewnego dnia poczułem pustkę.
 Bałem się zajrzeć na moją stronę, bałem się zajrzeć na mojego bloga.
Nie wiadomo czemu nagle wszystko stało się takie nieważne,
taki już powiedziane, już ograne.

Najpierw moi Czytelnicy cierpliwie czekali, potem Znajomi nieśmiało zaczęli pytać w prywatnych rozmowach.
„Dlaczego”, „czy coś się dzieje”, „jaki problem”…
A potem już padały zdania ostrzejsze – „co ty robisz?”, „czy nie widzisz, że...”,
„Macha, ludzie... ty pisz!”.
Dalej nie potrafiłem.

Nie wiem czy potrafię teraz, choć próbuję.
Wszechogarniająca pustka spraw nieważnych – do pozamiatania, do schowania pod dywan,
 do wyśmiania czy wycieszenia się byle gdzie – wciąż jest we mnie.
Ale też czuję, że wróciło mi trochę sił, że – ku mojemu zaskoczeniu - dzięki sporom
i dyskusjom (Jeju, zwłaszcza ten niespodziewany długi konflikt mi pomógł)
coś tli się na dnie machowego ja.

W międzyczasie uporządkowałem sobie w głowie kilka większych spraw.
Już wiem co pisze w art. 5 i 20 naszej konstytucji i przeczytałem dyrektywę unijną, która mówi, 
ile nieskrępowanego liberalizmu, a ile państwa chcemy mieć w unijnej Europie (pewnie niewiele jest osób,
które to interesuje, ale ja potrzebowałem tej definicji, od dawna czułem się tak,
jakbym płynął w zbyt dużym basenie, gdzie niby jest ratownik,
ale nigdy go nie widać).
Oraz - to już zupełnie antypaństwowo  – przetoczyłem spór o to,
jakie jest miejsce poezji słowa versus poezja życia.

I nagle umarł Różewicz.
„Kto i co Różewicz ?” zapytało w pierwszej reakcji kilka bliskich mi osób. - Aha – odpowiedziały po dwu moich zdaniach.

Trzeba pisać, po prostu trzeba pisać. Bo póki piszemy, żyjemy.
Gawot w cieniu niemocy jest matrixem.

2014-05-01 15:23:59

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Wielkanoc!

2014-04-14 11:25:39

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Po

02.01.14

Po
… świętach już.
Trudno było w tym roku odnieść się do historii Świat Bożego Narodzenia, już o wiele łatwiej było  z witaniem Nowego Roku.
Po aferach wokół kościoła katolickiego w Polsce, w trakcie dyskusji o gender, w czasie gorączki zakupów i wystrzałów rac…
Jak?

Przed wigilijną kolacją przyszło mi jednak coś powiedzieć. Nie było może w tym wiele hedonistycznej radości  (zresztą ją wypieściłem owym parfait o którym można przeczytać poniżej).
 Ale jednak była w tej wypowiedzi wielka radość.
Bo te święta niosą ze sobą wielką nadzieję i niemało wiary:

że życie jest po coś,
że bez względu na to czy kieruje nami Jezus, Prorok czy Budda 
warto żyć szanując kulturowe wartości*

Że nieprzypadkowo są i muszą w nas pozostać
 wiara, nadzieja i miłość.

Bez nich bylibyśmy małpami.


* W tym miejscu prof. Barbara Piontek, ekonomista i teolog z wykształcenia (a obecnie mój mentor) używa zwrotu „depozyt niezrelatywizowanych wartości”. Ten zwrot najlepiej opisuje to, co nas na co dzień konstytuuje. Jest jednak trudny w odbiorze, więc tylko o nim wspominam w sposób, w który mówi się czasem o niegdysiejszym rarytasie.

 

2014-01-03 11:20:48

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz