Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Nie umiem napisać
...niczego

Późny wrzesień 2012

 

Po śmierci ojca (zmarł 12.08.) wszystko stało się takie jakieś  sprane, wypalone,
nieistotne. I to nie żebym przeżywał samą Jego śmierć, to raczej sumy spraw
stały się miałkie, jak ten piasek na plaży Bornholmu,
dzień po dniu, gdy sms od siostry
już przyszedł.

Dlatego poświęciłem się obowiązkom.
Pracuję, bywam, obcuję.
Nawet napisałem kilka artykułów i jeden poważny komunikat prasowy.
A dziś ktoś mi powiedział, że zrobił się ze mnie laluś. Co znaczyło chyba tyle,
iż pacykuję szczegóły (także ubioru) i śmieję się bez podtekstów;
pogodnie, jak po prozaku.

W (nie)oddali o życie znów walczy ktoś znajomy i bliski,
tym razem to guz nieoperacyjny, co jednak poczuł już
uparty charakter młodego życia,
więc może będzie dobrze.

Nie umiem napisać niczego więcej.
Ale spróbuję, będę pisał.
Tylko chciałem Wam ów niewład
zapowiedzieć.
 

30-09-2012 00:00:00

Komentarze (0)

Brak wystawionych opinii...

Wystaw komentarz

Nick:

Email:

Trerść:

« powrót