Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Trwa III etap Konkursu.

BLOG_duzy2011.jpg

Mój blog bierze udział w konkursie Blog Roku 2011.

Dzięki Waszym sms-om przeszedł do III etapu,
w którym zostanie poddany ocenom Jury.

* * *

Nominacja do etapu III pozwala mojemu blogowi na udział w konkursie Blog Roku 2011 w nominowaniu do wyboru

Bloga Blogerów


Jeśli chcesz oddać głos na mój blog,
wyślij SMS o treści G00167
( Gzerozerojedensześćsiedem )

na numer 7122



Koszt SMS, to  1,23 zł brutto


Uwaga!
W treści SMSa należy umieścić jedynie numer bloga, nie należy umieszczać w niej żadnych dodatkowych znaków ani spacji.


Dochód z wysłanych smsów zostanie przekazany na turnusy
rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawych.


Z jednego numeru telefonu można oddać tylko jeden głos na dany blog
w każdym etapie.



* * *

DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM, KTÓRZY WSPARLI MNIE
w II etapie konkursu!


* * *

Zasady konkursu dostępne są na tej stronie.



2012-01-20 10:25:23

Czytaj komentarze (1) / Dodaj komentarz

Zielona mila*


„Byłam wczoraj u mojej staruszki babci. Widać wyraźnie, ze odchodzi - żegna się ze wszystkimi nie mogąc mówić, używając gestów. Chce każdego dotknąć
i przytulić, ajej szorstkość, dotąd wręcz odpychająca, zupełnie zniknęła.
Jej oczy są już na tamtymświecie.
Taki obraz napełnia mnie czułością nie tyle do niej samej, ile czułością z jaką od czasudo czasu spoglądam na tamten, inny zupełnie od naszego świat.
Mam przekonanie, że nienależy się bać, choć lęk przed przejściem jest naturalny,
to dla nas wielka niewiadoma.
Jej wymiar jest nieznany zwłaszcza dla człowieka, który
z duchowością niewiele miał w ciągu życia wspólnego.”


W porze karnawału i głosowania na Bloga Roku pisanie o umieraniu jest pewnie
kompletnie nietaktowne, a do tego ja, autor wpisu, powinienem pamiętać, że śmierć jesttrendy głównie w thrillerach. Ale…

Od kilku lat składam co roku plik listów (wycinków?) z prowadzonej korespondencji,
lub które do mnie w ten czy inny sposób w danym roku trafiają.
A potem – muszę tonapisać, to ważne – po trudnej autocenzurze składam go
w inny plik, już tylko do edycji.
I publikuję go na Machomanii w ramach
„Listów intymnych” oraz/lub używam przy okazjispotkań autorskich.

Trafiają do mnie różne listy – najczęściej maile oczywiście, ale np. odzyskałem
ostatnio kilka moich własnych listów sprzed trzydziestu (!!!) lat,
które niegdyś wysłałem do mojego, dziś już nieżyjącego, przyjaciela.
Ale nigdy nie są to teksty przeznaczone
wprost do publikacji. Sito autocenzury
(które tak naprawdę głównie jest utkane z szacunku)
zwykle spłaszcza puenty i tłumi emocje.
A często – po prostu korespondencje nie są tak
hedonistycznie hedonistyczne, jak chciałoby się czytać.

Mimo to cieszę się zawsze tymi listami i uparcie składam je w roczniki. Ze spotkań
autorskich już wiem, że warto. Dziś, po kolejnym roku, donoszę, iż nowa paczka jest już gotowa. I bardzo Wam za nią dziękuję.

Lecz są w niej niestety i takie, jak ten u góry, teksty.




*Na koniec słowo do tych, którzy szukają wyjaśnienia tytułu.
Zaczerpnąłem gooczywiście z filmu „Green Mile” opartego o książkę
Stephena Kinga pod tym samym tytułem.
W finałowej scenie niesłusznie skazany na krzesło elektryczne
John Coffey na chwilę przed egzekucją pociesza wykonawców wyroku:
- Będzie dobrze, chłopcy. Teraz będzie najtrudniej, a potem będzie już dobrze.

2012-01-14 21:40:03

Czytaj komentarze (4) / Dodaj komentarz

II etap KONKURSU – Wasze Głosowanie SMS


Mój BLOG bierze udział w
VII Edycji Konkursu Dla wszystkich polskojęzycznych blogów w kategorii BLOGI LITERACKIE


Trwa II etap KONKURSU – Wasze Głosowanie SMS


W jego efekcie do kolejnego etapu Konkursu – oceny przez Kapitułę Konkursu oraz głosowania – wyboru Bloga Blogerów – przejdą blogi, które otrzymają największą liczbę głosów


Jeśli chcesz oddać głos na mój blog,
wyślij SMS o treści G00167
( Gzerozerojedensześćsiedem )

na numer 7122


Koszt SMS, to  1,23 zł brutto

Uwaga! W treści SMSa należy umieścić jedynie numer bloga, nie należy umieszczać w niej żadnych dodatkowych znaków ani spacji.

DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM, KTÓRZY  WSPARLI MNIE W UBIEGŁYM ROKU
Mam nadzieję, że mogę na Was liczyć i w tej edycji Konkursu?

BLOG_duzy2011.jpg

2012-01-12 12:23:47

Czytaj komentarze (2) / Dodaj komentarz

Karnawał grażdanina Bachtina

Karnawalizacja to termin literaturoznawczy wprowadzony do nauki
w 1929 roku przez Rosjanina Michaiła Bachtina w książce
„Problemy poetyki Dostojewskiego”,
a odwołujący się on do ludycznej kultury śmiechu i tradycji karnawału,
tu oznaczającej zawieszenie lub zakwestionowanie
normalnie rządzących światem praw
i oficjalnych hierarchii w ramach utworu literackiego.


Według Bachtina karnawalizacja to stworzenie świata na opak, akcentowanie względności
porządku codziennego świata, elementy bluźnierstwa,
ekscentryzmu, profanacji i błazenady.
To także skandalizujący język, epatowanie obrazami niestosownymi, mieszanie wysokiego z niskim oraz
wytwarzanie cykli w obrębie karnawału
(np. koronacja i detronizacja króla karnawału).
Właściwy przełom nastąpił według Bachtina w XVII wieku.
Tworzący wówczas pisarze
(np.Rabelais i Cervantes) zaczerpnęli z doświadczenia
odbywających się w ich czasie karnawałów.


Karnawalizację w powieści autor zwykle realizuje
przez wielogłosowość i różnorodność stylów,
równouprawnienie języków różnych grup społecznych,
swobodę kształtowania fikcji
czy brak dystansu pomiędzy narratorem a światem przedstawionym.
Jej cechą charakterystyczna jest
też wymieszanie pierwiastków komicznych i poważnych,
obecność stylu wulgarnego oraz wzniosłego,
a także relatywizm moralny.


Pojęcie karnawalizacji niemal nie przeszło z literatury do życia.
Nie upowszechniło się szerzej zarówno w XX,
jak i na początku XXI wieku.
W życiu istnieje natomiast jego solidny zamiennik
- czy może wręcz konkurencja? -
stale obecny na tym blogu hedonizm*.
Współczesny hedonizm to jednak głównie hedonizm materialistyczny, który dopatruje się
najwyższych wartości w gromadzeniu i zużywaniu dóbr materialnych.
W tym sensie termin Bachtina ma być może
ciekawszą perspektywę.


Interesującym zderzeniem pojęcia karnawalizacji z życiem jest anegdota
(czy prawdziwa?) z życia Bachtina, sfabularyzowana
w filmie
„The Smoke” (1995) do którego scenariusz na podstawie
własnej powieści napisał Amerykanin Paul Auster.
Paul Benjamin, jeden z bohaterów filmu
, także pisarz,
opowiada w „Dymie” historię Michaiła Bachtina,
który podczas wojny mieszkał
w pozbawionym aprowizacji oblężonym przez Niemców Leningradzie.
Bachtin miał ponoć wówczas przy sobie rękopis wielkiej
i niezwykłej powieści, który w obliczu szerzącej
się głodowej śmierci potargał kartka po kartce
skręcając zeń papierosy (i zużył w końcu cały).
Sprawiając sobie w ten sposób codzienną ostatnią
z możliwych przyjemności
pisarz zapłacił najwyższą z możliwych cenę za swój
indywidualny teraźniejszy egoizm.
_____________________________________________________________

*Hedonizm jest pojęciem Arystypa z Cyreny, ucznia Sokratesa.
W hedonizmie cyrenejskim liczy się przede wszystkim egoizm indywidualny.


Szczęście jest aktywne, to stan umysłu (duszy). Ważne są doznania teraźniejsze,
a to co było i to co będzie nie ma znaczenia.
Rozkosz powinna współgrać z rozumem i ma się poddać
jego właścicielowi, człowiekowi.
Długotrwałe szczęście ma miejsce wtedy,
gdy rozkosz przeważa nad cierpieniem.
A przyjemność jest doskonała wtedy, kiedy można ją
odrzucić bez żalu i bólu.
Niestety, dość szybko po śmierci Arystypa w doktrynie zauważono
niemożliwe do pokonania sprzeczności,
a w III w. p.n.e., zaledwie po stu latach, szkoła przestała istnieć.
Odrodzenie nastąpiło wiele wieków później, za sprawą
Benthhama i Milla, Diderota, Nietschego i Freuda.
Co ciekawe, współcześni badacze z łezką w oku wspominają
epikurejskie zasady doktryny
.

 

2012-01-07 07:32:29

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz