Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Aria dla atlety*

11.09.2011

- Pamięta Pan jeszcze tamto przed – i wojenne Zagłębie?
 
- Zagłębiowska bieda była straszna, a ja pochodzę z biednej rodziny. Dziadek przyjechał do Sosnowca w poszukiwaniu pracy, ale przez błąd aptekarza utracił jedno oko i potem był już ciągle bezrobotny, więc dorabiał sobie, gdzie i jak mógł. I to właśnie za kartki na chleb trafił do okupacyjnego więzienia i zmarł tam z wycieńczenia. Rodzice mieszkali na Tabelnej 44 na tzw. kupie. Dopiero, kiedy ojciec dostał pierwszą pracę, przeprowadzili się do sąsiedniego domu. Oczywiście my, jako dzieci, cieszyliśmy się każdą chwilą. Nie rozumieliśmy, co to polityka i co może znaczyć słowo „wojna”. Ale głód dawał nam się we znaki i kiedy dostawaliśmy kromkę chleba – tuż przed wojną była to kromka z masłem, potem już najwyżej z solą – byliśmy na nowo radośni. Ale nigdy nie leżało w charakterze mojej rodziny, żeby szabrować…
 
- Przypomnę Panu w tym miejscu cytat z Kazimierza Kutza :
"Mój świat lepiony był na model niemiecki, rządziła nim familijność i pracowitość. Po tamtej stronie królowało cwaniactwo, przekupstwo i donosicielstwo. I ten świat, w mundurach UB
i garniturach partyjnych aparatczyków, wkroczył po wojnie na Śląsk i wdeptał go w ziemię". Pan zna Kutza, dyrygował pan muzykę Kilara do jego „Paciorków jednego różańca”.
Zgodzi się Pan z jego słowami?
 
- Oczywiście byli tacy ludzie, którzy szabrowali, byli szmalcownicy. Natomiast nie jest prawdą, że gromadnie przyjeżdżali oni na Śląsk
i zabierali Ślązakom mieszkania. Diabli mnie biorą, kiedy słyszę, jak pan Kutz opowiada, że Zagłębiacy tak robili. Ja z kolei dobrze pamiętam mojego okupacyjnego nauczyciela muzyki, Ślązaka o nazwisku Wlodarczyk, którego któregoś wieczoru zobaczyłem, w oknie sosnowieckiego budynku gestapo, katującego więźnia. Mam mu to wypominać? Taka retoryka do niczego nie prowadzi. Pracowałem na Śląsku przez wiele lat, mam tam tłum przyjaciół, na przykład z WOSPR –u, czy Akademii Muzycznej. I piękne wspomnienia, jak choćby to, kiedy jako tzw. „dyrygent okręgowy” podczas Święta Pieśni w Kochłowicach w wieku dwudziestu trzech lat dyrygowałem 30 chórami z Rudy Śląskiej
i okolicy, a było w nich z pewnością ponad tysiąc śpiewaków. To wtedy, prowadząc różne śląskie chóry, po raz pierwszy wyrobiłem sobie nazwisko! Ale jednak  jakiś strach jednak we w mnie dziś jest, kiedy zaproponowano mi udział w Komitecie Honorowym Konkursu im. Spisaka poczułem obawę: jak to, konkurs w Zagłębiu i sami prawie Ślązacy?
(…)


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

*„Aria dla atlety” to tytułu film Filipa Bajona do którego muzykę napisał pochodzący
z Sosnowca prof. Zdzisław Szostak, ur. w 1930 r. wybitny polski kompozytor,
dyrygent muzyki do ponad 200 polskich filmów i autor ścieżek dźwiękowych  do 40 z nich. Przedstawiony tekst to fragment przeprowadzonego przeze mnie, jeszcze nieopublikowanego, wywiadu z profesorem, który zostanie zamieszczony
w  październikowym numerze dwumiesięcznika
społeczno – kulturalnego „Nowe Zagłębie”.

11-09-2011 10:59:35

Komentarze (0)

Brak wystawionych opinii...

Wystaw komentarz

Nick:

Email:

Trerść:

« powrót