Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Opowieść przy winie

27.08.11


Czytała właśnie o relatywnych absolutnych stymulatorach transgresywnych
oraz logice dyskursu we współczesnej psychologii, gdy poczuła,
że musi go zobaczyć, poczuć.
Może chociaż przeczytać?
 
Włączyła komputer, załogowała się i od razu uśmiechnęła - JEST!
Niemal rzuciła się na słowa, chciała je pochłonąć,
 utulić…
 
- A  jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś.

Zatrzymała się, jakby umarła.
Nie mogła czytać dalej, nie chciała. Nie potrafiła nawet spojrzeć,
co jest dalej...
Powoli zamknęła pocztę, zapaliła papierosa, pomyślała, że to nie fair, żeby  dziś,
 że  nie chce wiedzieć, ze przecież mogłaby nie zajrzeć do poczty,
nie przeczytać…

Wróciła po godzinie, już kiedy poczuła działanie prozacu.
 Tym razem uśmiechała się do siebie z każdym kolejnym słowem, z każdą literą…
- Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam – odpisała.
- Kiedy się kogoś kocha, on nigdy nie znika.


27-08-2011 10:30:23

Komentarze (0)

Brak wystawionych opinii...

Wystaw komentarz

Nick:

Email:

Trerść:

« powrót