Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Opowieść przy piwie

28.08.11

Meg generalnie poznała w USA  Ariela, którego kocha, no po prostu go kocha!
Ona wtedy trochę sprzątała w NY,
ale  potem od razu  przeniosła się pod San Francisco,
lepsza robota i bliżej do Ariela,
bo on miał podobno pracować w sąsiednim miasteczku,
dwie godziny jazdy, i mieli się widywać w weekendy…
Niestety miłość była zbyt silna i po półtora - dwóch dniach Meg nie
wytrzymała, rzuciła robotę i pojechała za Arielem.
I tak się wprowadziła.

Ariel kochał Maggie równie silnie jak ona jego.
Tak silnie, że sprał ją już następnego dnia. Ale Meg tego nie zauważyła.
Za to, że to Ameryka, zauważyła sąsiadka i zgłosiła na policję, więc Ariel trafił za kratki i nie wyszedł po oczekiwanych 24-48godzinach, gdyż okazało się,
że jest w mieście znanym damskim bokserem.
A do tego ma żonę,
właściwie to nawet jeszcze drugą w innym stanie i obie niekoniecznie byłe i też prane wcześniej oraz później, zawsze z opcją, że „niech równo puchnie”, więc sprawa od razu w gazecie
 i w sądzie się rozwinęła…

Niestety Ariel zostawił Meg bez pieniędzy, bo to co przywiozła „zainwestowałem malutka”.
Za to czynsz nie był zapłacony i trzeba było się szybko wyprowadzać
z mieszkania.

Ale Meg kocha Ariela !...I tylko to się liczy!
I ci, którzy jej mówili, że Arielowi źle z oczu patrzy i żeby go zostawiła, to źli ludzie byli!
Źli ludzie, więc ona przeczeka, aż się wszystko wyjaśni, poczeka.
Sprząta tymczasem w San Francisco,
bo pieniądze na kaucję i adwokata potrzebne przecież.
I nawet teraz ma czas czasem, do dzieci pisze maile,
bo Ariel miał w domu komputer.

Dzieci w Katosach siedzą.
I są jak ona, bez kasy oczywiście...
Mamuśka się nie sprawdziła  w tej Ameryce – opowiadają wieczorami
– i zamiast zarabiać kokosy,
się zadaje z recydywą.
A przy drugim piwie przypomina im się jeszcze,
że Meg w starej robocie miała dwie czy trzy pożyczki,
nawet jak się pieniądze z mieszkania po byłym pierwszym pojawiły.

Te pożyczki podżyrowane przez z pracy koleżanki są,
więc teraz te koleżanki  za nią, znaczy, za siebie już,
bo już banki poprzenosiły te długi, oddają.
I jaka jest na to twoja reakcja Meg, dzieci pytają,
się uczyć życia od niej uczą, a ona odpisuje:
dobrze im, bo świństwa robiły!
A R… ską, że z dzieckiem pokarało, to przecież wiadomo,
że tak musiało być, że franca…
Czyli radzi sobie Maggie w tej Ameryce,
prawda, że radzi, że masakra,
nie ?...

30-08-2011 10:32:17

Komentarze (0)

Brak wystawionych opinii...

Wystaw komentarz

Nick:

Email:

Trerść:

« powrót