Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Bezprawie pytań


Prawo konfliktów zbrojnych
chroni ofiary wojen w czterech kategoriach:
rannych
 oraz chorych w wojnie lądowej i morskiej,
jeńców
i ludność cywilną.
Nie chroni żołnierzy,
o ile nie zostali ranni lub nie są jeńcami.
Nie chroni też ludności cywilnej, o ile występuje w roli żywych tarcz.
W  ramach humanizacji wojny powstał także nowy problem:
 sposobów, jakimi można zabijać wroga. 
Czy należy
to robić za pomocą środków
niepowodujących zbędnych cierpień?
 Czy,  na przykład, możliwe jest użycie
napalmu?*


Czytałem wczoraj tom wierszy Julii Hartwig.
Piotr Matywiecki pisze o niej, że jest poetką, co musiała się pogodzić
z faktem,
że raj za nami zamknięto.
To prawda.
I nieprawda zarazem.
Raj istniał dawniej, kiedy nie znaliśmy jeszcze pytań.
Dziś  za ich pomocą tworzymy
reguły naszej zagłady.




*te kilka zdań znalazłem w wywiadzie na temat humanizacji wojny. Rozmówcą był profesor prawa. 

29-04-2011 20:48:10

Komentarze (0)

Brak wystawionych opinii...

Wystaw komentarz

Nick:

Email:

Trerść:

« powrót