Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Jak Este Okot został Panem Bogiem
poetów mojego miasta


Od poklepywania -  Este Okot uniósł się opowiadając– aż bolało  mnie ramię!
Szło o pomysł miesięcznika o kulturze,
który miał promować twórców z caaaałego miasta.
Este go wymyślił, a WSZYSCY ŚWIĘCI poparli.
Lecz kiedy doszło do zbierania funduszy
donatorzy zniknęli w katakumbach kopalń,
mecenasi wyjechali na wielomiesięczne terapie,
a drukarze, wespół z dziennikarzami,
 zażądali pozaziemskich gwarancji.
 Este Okot poczuł, że traci zapał.
Lub, że za chwilę trafi na postronek.
Był piątek.
Na szczęście w jego życiu zagościła właśnie kolejna,
jak zawsze piękniejsza od poprzedniej,
Muza.
Po weekendzie pełnym Nieopisanego Rozedrgania
Este wymyślił.


Smycz, owszem, musiała być.
Ale cienka i trzymana w ręku jakby posłańca, bo Kuriera.
- To nieważne, przecież będę pisał o kulturze – Este rozparł się dumnie
w wizji fotela redaktora naczelnego.
– O kulturze miasta, które opisywał już Żeromski.

I wkrótce zaczął pisać. A także począł drukować. Oraz zamawiać recenzje.
(Czasem, niestety, Ktoś jednak pociągał za smycz)
I …
Oraz …
Minęły trzy lata, a   po nich przyszedł dzień,
gdy każdy poeta w mym mieście wiedział już, kim jest Este Okot.
On sam  zaś wiedział, że stał się lokalnym Panem Bogiem poetów.


Kiedy wczoraj, na spotkaniu w art cafe,
przystawiłem mu do piersi kara.. tfu! mikrofon
i spytałem czy po tym, jak się udało,
bywa, że czuje się małym Panem Bogiem,
 Este Okot się niestety nie przyznał.


Nie uwierzyłem. I wy też  mu nie wierzcie.
Ale szanujcie Este.
Proszę.

27-03-2011 20:35:59

Komentarze (0)

Brak wystawionych opinii...

Wystaw komentarz

Nick:

Email:

Trerść:

« powrót