Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

bezjęk

24.02.11


Wiele dobrego wydarzyło się w tym konkursie.
 Nawet nie to, że w głosowaniu nazbierałem sms-ów
aż na trzecie miejsce.
To było oczywiście wyjątkowe i dziękuję tym, którzy mnie wsparli.
Ale bodaj największą wartością jest sympatia z jaką zetknąłem
się w trakcie jego trwania i po.
Ktoś opowiedział mi o dwudziestoletniej córce,
która zaczytała się w blogu,
ktoś z obcego mi świata stwierdził, że jest pod wrażeniem,
jeszcze inna osoba niespodziewanie przyznała, że lubi mnie „poczytać” (choć stwierdziła także,
 że nie po drodze jej z mottem strony).
Były też gesty mniej osobiste – propozycja współpracy
przy etiudzie dyplomowej studenta łódzkiej filmówki
i zaproszenie bloga na e-czytnik.
 W swoim rankingu  Kilmore Fisz - guru tego kawałeczka Internetu
-  uznał mego bloga za pewnego kandydata do wielkiego finału
(z czym oczywiście się pomylił).
 Hitem zaś jest wyznanie „nigdy nie nosiłam majtek na więcej
niż jeden ze sposobów
i pomysł, że można to zrobić inaczej jest odkryciem”!


Dziękuję za te wszystkie dobre zdarzenia i wciąż cieszę się nimi.


PS. Gdyby ktoś chciał spytać, jak oceniam werdykt pani Katarzyny G. to chciałbym się uchylić od odpowiedzi słowami zwyciężczyni w tej kategorii, które – o ile pamiętam - brzmiały mniej więcej tak:
O Boże, co ja mam powiedzieć…

2011-02-24 21:01:39

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz