Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Noworodek i ateiści* (wybór)

20.12.11


W chrześcijańskiego boga nie wierzę, ale że 95% Polaków twierdzi,
iż wierzy, razem z nimi mam wolne w pracy.
Jak na razie nie udało mi się wykręcić od spędzania świąt
u rodziców lub u teściów.
Wolę te u rodziców, bo miło przypominają mi dzieciństwo.
A poza tym oni już pogodzili się z tym,
że nie warto mnie namawiać na spacer do kościoła.
Aha, i świąteczne jedzenie mamy jest takie fajne!
U siebie w domu nie ubieram choinki,
choć słucham polskich kolęd opracowanych przez
Witolda Lutosławskiego (ale to z zupełnie innego powodu).
Lecz tak czy owak lubię te święta - po przesileniu zimowym
dzień wreszcie zaczyna się wydłużać...
(…)


Ustawiam choinkę , na stole jest opłatek , sianko i łuski karpia.
W gronie rodzinnym śpiewamy kolędy . Ci młodsi ze śpiewników niestety,
starsi, te których nauczyli się na
lekcjach religii i w kościele. Ale śpiewamy tylko wtedy,
kiedy wszyscy maja ochotę .
Bywały święta ,ze nie śpiewaliśmy.
O sobie mówię ,ze jestem agnostykiem. Dlaczego więc te wszystkie tzw. „'obrzędy'”? Ano dlatego że kojarzą się
z ciepłem rodzinnego domu, z jego aromatami, z bezpiecznym dzieciństwem , oczekiwaniem na prezenty...
Uważam, że legenda o żłobku i biednej dziecinie jest podobnie sympatyczna,
jak bajki o Królewnie Śnieżce czy Kopciuszku.
(…)


Od małego miałam awers do choinki, rodzice zmuszali mnie do ubierania
i strojenia drzewka, był to dla mnie przymus. Teraz jestem dorosła i cieszę się, że w moim
domu nie kultywujemy tej tradycji. Nie ma setek kilogramów żarcia, nie obdarowujemy
dzieci i bliskich prezentami, nie siedzimy godzinami
z rodziną w fałszywej atmosferze. Kiedyś
zastanawiałam się czy Bóg obchodzi Boże Narodzenie
i jestem pewna, że nie,
ponieważ On nigdy nie miał początku,
ani nigdy nie będzie miał końca.
Do kościoła chodzę.
Jestem ateistką?
(…)


Religię odrzucam, bo to (wiadomo) narkotyk dla ludu.
Ale pewne obrzędy czemu nie?
Jeśli pasują, nie odrzucam ich, obchodzę je po swojemu.
Boże Narodzenie traktuję jako święta rodzinne.
Choinka, śnieg, dekoracje na mieście, atmosfera ciepła rodzinnego
- to wszystko powoduje, że witam je z chęcią i zadowoleniem.
Wigilię obchodzę w sposób tradycyjny, czyli bez mięsa.
Ale tylko dlatego, że to mi się
podoba, że to inna jakość jedzenia, że jestem smakoszem.
Kolędy też lubię, są naprawdę piękne.
(...)


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -- - - - -

*Wyboru dokonałem na kilku forach, zapisałem też jedną z prywatnych rozmów.
A Wy, co sądzicie? Wciąż wierzycie w biblijną opowieść o noworodku,
który nastał aby zmienić świat?
Z nim obejdziecie te święta?


20-12-2011 09:53:18

Komentarze (1)

Ed

„W jeden, wyjątkowy dzień w roku, pięć kobiet i pięciu mężczyzn przekona się, że przed miłością i świętami nie da się uciec”, a „pogubieni życiowo bohaterowie odkryją, że to, co ich spotkało, to właśnie miłość!”-reklama hitu sezonu: „Listy do M.”. Film ten wydaje się być symptomem pewnych przemian w świadomości społeczeństwa dotyczącej świąt Bożego Narodzenia. Odnoszę wrażenie, a nawet jestem przekonana (o czym świadczczy powyzszy wpis),że Boże Narodzenie konsekwentnie ulega mitycznej świadomości, która posługuje się pewnymi schematami, uproszczeniami, obrazami, akcentuje elementy emocjonalne, klimat, nastrój, określone motywy muzyczne, rytuały, obrzędy. W miarę tej obróbki, Boże Narodzenie jest dla większości świętowaniem, ale na pewno nie narodzin Jezusa Chrysstusa. Dla zrozumienia i przyjęcia sensu tego święta konieczna jest wiara-dar darmo dany, łaska. Nie otrzymujemy jej ani z mlekiem matki, ani automatycznie z chrztem. Odrzucający religię, odczuwający awersje do choinki i całej symboliki Świąt jest zrozumiałe dla wszystkich, którzy zdają sobie sprawe z tego czym jest wiara. Wszystkim, których meczą rodzinne spotkania z babkami i ciotkami, bieganina i krzątanie się po kuchni, wielkie porządki, korki, itd...szczerze współczuję-tylko tyle mi zostaje. Im mniej człowiek rozumie, tym bardziej cierpi.

02-01-2012

Wystaw komentarz

Nick:

Email:

Trerść:

« powrót