Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Kuba to moje wszystko

24.11.11


(fragment wywiadu dla NZ z Grzegorzem Majzlem, muzykiem z Sosnowca, ojcem Kuby chorego na dystrofię mięśniową)



(…)- Kuba był esencją Kompilacji od początku. W teledysku „Koncert” jest scena, kiedy twój syn klei samoloty. Tak jak ty to robisz. Jest między wami więcej takich podobieństw?


- Jasne, że pamiętam nasze klejenie samolotów i plastikowych modeli aut, malowanie i robienie makiety dla zespołu Iron Maiden. O Kubie, zawsze myślałem w kategoriach jego osobowości i dowolności postrzegania świata. Kiedy miał 4-5 lat, siadał na plastikowym stołeczku, a ja po drugiej stronie otwartych drzwi. Na framudze opierałem materacyk z łóżka, kładłem się pod nim i rozpoczynaliśmy nasz teatrzyk - były tam historie wymyślone na poczekaniu i najdziwniejsze rekwizyty. Ale ta zabawa utkwiła w nas, bo do tej pory często ją wspominamy. Później były „kosiarki” -ha! z dużych klocków Wadera -budowaliśmy przedziwne moto - potwory, którymi ścigaliśmy się po mieszkaniu. Kuba wtedy jeszcze chodził.

Gadaliśmy też wtedy dużo o muzyce i nagrywaliśmy na taśmę magnetofonową nasze abstrakcyjne utwory muzyczne z podkładem perkusji na pudełkach po butach. I jeszcze grywaliśmy w ping ponga, mecze odbywały się na ławie w pokoju, a siatką były książki dobrane w zależności od sytuacji. Zresztą, ping pong jest do dziś naszą frajdą. Gramy namiętnie na turnusach rehabilitacyjnych, choć wygląda to inaczej, bo trzeba pod stół podłożyć kilka materacy, aby wózek Kuby podnieść do stołu. (…)

- Choroba syna skłoniła Cię do zajęcia się problemami dzieci z dystrofią mięśniową. Powstała fundacja, cel dla którego z kolejnymi swoimi zespołami wciąż objeżdżasz Polskę. To już są setki… a może nawet tysiące koncertów?

- To bardzo istotne, by mieć wsparcie, gdy masz tak poważny problem. Fundacja daje poczucie, że nie jesteś sam. Rodzice i dzieci jeżdżą na turnusy rehabilitacyjne i spotykają się tam w gronie osób o podobnych problemach. Dzięki temu można się wspierać wzajemnie, pomagać. Nie jestem w stanie powiedzieć, ile koncertów zagraliśmy przez cały ten czas dla dzieciaków, natomiast wiem jedno-wydarzenia te były absolutnie charytatywne i przyniosły wymierny efekt finansowy. Dziś ta działalność stała się częścią mojego życia, dla fundacji będę grał już zawsze.


(więcej o Grzegorz Majzel Trio można się dowiedzieć na stronie
www.grzegorzmajzel.pl/pages/gm-trio/

i grudniowym numerze „Nowego Zagłębia”)

24-11-2011 10:43:17

Komentarze (1)

Czarna

Serdeczne pozdrowienia dla Grzesia....

21-12-2011

Wystaw komentarz

Nick:

Email:

Trerść:

« powrót