Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Moda na hologramy*

7.01.11


(…)
Trzecim, i zarazem największym, źródłem gigantycznego sukcesu Ghańczyka Mikela Obemietz (w najlepszym momencie nr 4 na liście „Forbes” ) była sama Sieć, która z pomocą Goods’a, Twittera i im podobnych portali społecznościowych (niestety efekty upadku Facebooka wciąż widać gołym okiem) wytworzyła modę na światy quasi równoległe. Pomysł Ghańczyka poparł oczywiście i kościół Google, a jego papież wywróżył „holopets” popularność większą od razem wziętych: "Bóg", "Jezus", "Allah", "Budda", "Islam" i "Judaizm".

Ostateczne ugruntowanie miejsca holoanimals nastąpiło jednak za sprawą internetowego TV program „HoloZOO”, którego edycje pobiły rekordy popularności na każdym z kontynentów, a w Ameryce Północnej show otrzymał nawet przydomek „NewOprah”, co samo w sobie jest oczywiście wielką przesadą, ale i nobilitacją, zważywszy na dokonania medialne i polityczne byłej US Vice-President. Na dwu kontynentach
– afrykańskim i australijskim – tytuł HoloBeast Season zdobyły te same postaci, lwy z Tsavo. Naukowcy z Social Media University wyliczyli,
iż sami tylko US citizens w ciągu 8 miesięcy szczytowej popularności programu „HoloZOO” odebrali lub wysłali 9,6 zettabajtów informacji
i niemal 7,5 biliarda wyrazów przekazanych w celu określenia relacji
z wirtualnymi zwierzątkami.

Końców koniec więc, raptem w trzy lata po tym, jak Rosjanin Vitalij Kazinski przeprowadził trzy paralelne transmisje swego spaceru z psem Biełką – jedną po Placu Czerwonym w Moscow, drugą po chińskich Kurile Islands (zauważmy: Rosjanie już żałują, że sprzedali!!) i wreszcie ostatnią, wewnątrz bazyliki Saint Francis of Assisi - świat oszalał na punkcie świetlnych zwierząt i znalazło to też swój wyraz na deptakach mojego miasta. (…)


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


*”Moda na hologramy” to fragment opowiadania „Handy Semiarmours”
 z tyle co zakończonej kolejnej mojej książki „Historie internetowe”.
Inne dwa opowiadania z tego tomu
można przeczytać w zakładce „Proza”.
Teraz przede mną najcięższa z prób, szukanie wydawcy.

07-01-2011 22:06:04

Komentarze (0)

Brak wystawionych opinii...

Wystaw komentarz

Nick:

Email:

Trerść:

« powrót