Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Tożsamość

03.08.10

(…)

2.

Tego roku przyjechałem do miasta Wilhelma Meyera
po razu trzeci.
I przeraziły mnie wielkie puste kamienice
o pięknych niegdyś frontach
dziś z zabitymi oknami.
Z pewnością stare, z pewnością niemieckie i z polskimi nazwami: ulica Jagiellońska, ulica Śląska, ulica księcia Bogusława, ul. gen. Rayskiego…
Meyer ich nie projektował, wtedy takie budynki stawiać
mógł nawet mistrz murarski.
Ale on przez trzydzieści lat był jednak miejskim
radcą budowlanym Szczecina.
Jego autorstwa są dzieła większe: koncepcja Wałów Chrobrego
(d. Hakenterrasse), gmach rektoratu Pomorskiej Akademii Medycznej
(d. magistrat) czy kompleks budynków Szpitala Klinicznego PAM
(d. szpitala miejskiego).

(…)

3.
 
Pamiętam Szczecin jeszcze z czasu studiów, z warsztatów dziennikarskich w czasie których nauczyłem się kleić taśmę magnetofonową, ale przede wszystkim nagrałem pierwszy radiowy reportaż. Zdarzała mi się też w tym mieście lekcja przyjaźni i uczciwości, bo pożyczyłem poznanemu tyle co przyjacielowi tysiąc dawnych złotych w ten sposób tracąc i pieniądze i owego „przyjaciela”.
Wiele lat później byłem w nim znów, ale zupełnie nic
z tego pobytu nie pamiętam.
Aż teraz wybrałem się trzeci raz - zupełnie świadomie i z planem poczucia jak w tej nowej polskości wygląda historyczna
(VII –VI w. p.n.e.) aglomeracja zrujnowana niegdyś nie tyle bombardowaniami aliantów (zniszczono ok. 65 proc. budynków),
co decyzjami polityków.
W ręku miałem plan  miasta i zaznaczone w nim co ważniejsze zabytki (Zamek Książąt Pomorskich, Baszta Siedmiu Płaszczy, Brama Portowa, Brama Królewska Rynek Nowy i Sienny), ale niespodziewanie moje zwiedzanie stało się czymś innym i zaskakującym.
Rozpoczęło się mianowicie od zdziwienia, kiedy w jednej z najlepszych restauracji „Pod Kogutem” spytałem o polecane dania. Na początek kelner zaproponował kaczkę z kluskami śląskimi  (grzecznie odmówiłem), po niej jako kolejne danie wymienił roladę śląską
(tu uśmiechnąłem się z przekąsem), a wreszcie jako trzecie
z najlepszych dań wymienił
„Koryto sztygara”.
 Poddałem się...


04-08-2010 10:57:27

Komentarze (0)

Brak wystawionych opinii...

Wystaw komentarz

Nick:

Email:

Trerść:

« powrót