Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

anamneza szóstej serii

18.05.10



Cały ostatni sezon
to walka dra House'a z własnymi demonami.
Próba wytrwania w trzeźwości
i zmiany relacji z niebliskimi.
Ponoć finał jest tak emocjonujący,
że nawet twardzielom miękną serca.
Na koniec bohater odnajduje się w najstarszych dekoracjach,
tyle, że jest bardziej ludzki, ułomny.
I wtedy wszystko się odwraca,
a zalani łzami widzowie odreagowują stres
oraz zgadują, co będzie w siódmej serii.
 Kiedy napisy przesuwają się
w dół półekranu, na zwolnionej stronie
ktoś oczywiście zapowiada
coś jeszcze bardziej
halucynogennego.

19-05-2010 10:27:26

Komentarze (0)

Brak wystawionych opinii...

Wystaw komentarz

Nick:

Email:

Trerść:

« powrót