Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Pan w opalonych łydkach na tle powodzi*

22.05.10

… sytuacja, gdy wpływasz do własnego salonu łódką, pochylasz głowę, by nie uderzyć w żyrandol, mijasz obrazek komunijny dziecka, książeczki
i tacki ze stołu w jadalni, widzisz żaby skaczące po meblach i w łazience zamykasz wielką dziwną rybę, która się tłucze potem o ściany, ale za nic nie daje wygonić i hałasuje tak,że nie pozwala spać na piętrze i pilnować dobytku…

kozy na strychu, świnie na balkonie, pies w beczce...

a w chwilę potem widok topielca napuchniętego od wody…

i jeszcze bezsilność i samotność na wałach,
bo chcesz sypać piasek, ale nie ma piasku,
bo ludzie są już straszliwie umęczeni,
nie śpiący od kilkudziesięciu godzin,
zaś  obok, po drugiej stronie, pan w kasku na rowerze,
w opalonych łydkach i w białej koszulce,
sąsiad, co kosi trawę, i drugi, co opryskuje sad...

z jednej strony surrealizm, a z drugiej normalne życie,
tragedia pomieszana z groteską,
złość i smutek...


----------------------------------------------------------------------
* fragment relacji świadka z Sandomierza z 21 maja 2010


2010-05-22 09:58:52

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

anamneza szóstej serii

18.05.10



Cały ostatni sezon
to walka dra House'a z własnymi demonami.
Próba wytrwania w trzeźwości
i zmiany relacji z niebliskimi.
Ponoć finał jest tak emocjonujący,
że nawet twardzielom miękną serca.
Na koniec bohater odnajduje się w najstarszych dekoracjach,
tyle, że jest bardziej ludzki, ułomny.
I wtedy wszystko się odwraca,
a zalani łzami widzowie odreagowują stres
oraz zgadują, co będzie w siódmej serii.
 Kiedy napisy przesuwają się
w dół półekranu, na zwolnionej stronie
ktoś oczywiście zapowiada
coś jeszcze bardziej
halucynogennego.

2010-05-19 10:27:26

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Prasówka z seksu Wenusjanów i Marsjanek

15.05.10


W związku z proseksownym charakterem bieżącego wiosennego
okresu moje ulubione periodyki prześcigały się w ostatnim tygodniu
w omawianiu problematyki kto, z kim, ile razy i w jaki sposób.
Choćbym chciał, nie potrafiłbym się oprzeć owej fali, stąd więc w ogóle nie chciałem i dzięki temu m.in. zapoznałem się z doniesieniami o 12 775 kochankach Warrena Beaty, pięcioma tysiącami idącego
„na mistrza” ledwie 44-letniego Charlie Sheena,
dwu i pół tysiącu słynnego rumuńskiego eks - tenisisty
  Ilie Nastase, dwoma tysiącami zdobytych kobiet Jacka Nicholsona, tysiącami Keitha Richardsa z Rolling Stones oraz Earvina "Magic" Johnsona i już tylko zaledwie 148 uwiedzionymi damami kawalera de Seingalt, znanego szerzej jako Giacomo Girolamo Casanova.


Zapewne z powodu konieczności utrzymania pewnej sexual correctness redaktorzy rzucili też przed moje oczy szczegóły właśnie prowadzonego
w Las Vegas australijskiego (!)  reality show, w którym trzy jeszcze-dziewice za 20 tysięcy dolarów plus 90 procent z utargowanej sumy wystawiły swoje wianki na aukcję oraz plany organizatorów warszawskich targów erotycznych, podczas których redaktorka
znanego ponoć porno - czasopisma, niejaka Marlena zamierza pobić ogólnoświatowy rekord zakończonych ejakulacją „wsadów” – wynoszący obecnie zaledwie 919 skończonych orgazmów! - ustanowiony na tychże targach kilka lat temu przez niemniej słynną Amerykankę Lisę Sparxxx.


Do pełnej palety przeglądu prasy (który, zauważam, zaowocował stwierdzeniem osoby bliskiej „przestań się bałwanić i zajmij czymś normalnym”) miałem w planie dołączyć jeszcze pełen swoistej urody artykuł polityki.pl na temat życia seksualnego Polski Ludowej z cytatami m.in. z Osieckiej, Bakuły, Piwowskiego i Głowackiego i byłby to już koniec opisu tego wiosenno – radosnego deszczowego post - żałobnego okresu, gdyby nie audiobook „Z głowy” ostatniego z właśnie  wymienionych,
a w nim anegdota o śp. Janie Himilsbachu, który zaplątany w trójkącie bermudzkim Hybrydy – Bar Przechodni – Przychodnia skórno
– weneryczna w kolejce do lekarza wyjaśnił kiedyś Głowackiemu,
że panienka uczciwie go ostrzegała przed zbliżeniem,
ale on odpowiedział jej honorowo „nic nie szkodzi,
jestem mężczyzną” i syfa,
tak jak wszyscy pozostali w kolejce, złapał.


W kontekście opisanych tu wcześniej epokowych sukcesów współczesnych mi seksualnych kosmitów  (zwłaszcza zwracam uwagę
na wciąż młodego pana Sheena oraz równie ambitną panią Sparxxx) anegdota ta wydała mi się niezwykle czarująca i ogromnie humanistyczna o czym niniejszym donoszę oczekując komentarzy.


Z poważaniem
wasz macha

2010-05-16 21:19:12

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Miary kosmosu

11.05.10


Spotkałem dziś wicekróla poetów. Już w tym roku napisał ponad 500 wierszy. Bez trzech z dnia napisanych spać się nie kładzie żadnego wieczoru. Na razie jest tylko wicekrólem. Ale ma swoje ambicje.
Gdzieś w Polsce, na północy, jest autor, co już napisał 10 000.
I to przez niego wicekról jest tylko tu, gdzie jest.



2010-05-11 15:05:41

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

żebrak kameleon

 7.05.10

Słońce!
Niezapowiedziane słońce!!!
Mam tyle pomysłów od razu,
więc pewnie nic nie zrobię
jak zwykle,
do napisanego świeżo wierszyka
o szalonym Krzysztofie
zajrzę
i chyba tylko tyle.
 

Po ulicy idzie żebrak z wózkiem.
Ten sam co zawsze,
znajomy nieznajomy.
Właśnie zajrzał do mojego kosza,
ale poszedł dalej.
On sprawdza, ile uskładałem metalowych opakowań
i jak stwierdzi, że dość, zabiera worek.
Dziś jeszcze nie ukradł,
spojrzał w okno jakby z wyrzutem,
 pewnie za mało się staram,
 

Ja żebrak – kameleon.
Jak on!
Taka prosta ta relacja.
I tylko ty tam daleko,
słońce!

2010-05-09 21:11:23

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz