Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Wiem, że Cię nie ma, ale gdybyś był tak

czyli Nohavica, Bóg i Czesi*

15.10.10

Uwierzyć w rewolucję w moim wieku już nie mogę
I z trudem pod kapturem skrywam swoją wielką głowę
I nie smakuje mi podgotowany ryż z torebek
W kieszeni aspiryna, gdybym kiedyś był w potrzebie
A przez igielne ucho, po mojemu, przejść nie zdołam,
Przez las gnam chyłkiem, by mnie nie dopadła wilcza sfora
A co z aniołem ? –gdyby ktoś wiedzieć chciał -
Mam ledwie bliznę, bo przy mnie stał…
(fragment piosenki „Mam ledwie bliznę”)


- Dużo o miłości, dużo o życiu i dużo o Bogu... którego nie ma
 – to cały Jaromir Nohavica? 
- Ale mnie pan streścił...
Uogólniając, można tak powiedzieć, ale ja myślę, że piszę
i śpiewam o wszystkim, co mnie otacza.
Kiedy niedawno podsumowywałem swoją dotychczasową twórczość
zauważyłem, że wątkiem który coraz częściej wraca jak refren jest śmierć.
Człowiek jest istotą śmiertelną i nie ma od tego odwrotu.
Przyzwyczaiłem się do „tu i teraz”, ale dużo rozmyślam o tym,
co jest - czy raczej może być - poza życiem.
(…)


- W jednym ze swoich najsłynniejszych utworów śpiewa pan wprost:
„Wiem, że Cię nie ma, Boże, ale w końcu gdybyś był tak...” –
 jak to więc jest z tym Bogiem, którego nie ma?
– Mogę swoimi piosenkami tylko próbować skracać dystans
pomiędzy trudnym pytaniem i odpowiedzią na nie.
Wiem, że do pełnej, satysfakcjonującej odpowiedzi nie dojdę nigdy. 
(...)Nie ma jednej odpowiedzi na pytania o Bogu
- wszak jest jeden Bóg,
jest ich więcej, jest mnóstwo...
(...)


- Jest pan dla mnie podręcznikowym przykładem Czecha.
Czy pan też tak czuje?
Identyfikuje się pan w pełni ze swoim narodem? 
- Znalazłem kiedyś w jakimś polskim podręczniku językowym
określenie „pełną gębą” – bardzo mi się spodobało
i odtąd mówię o sobie „Czech pełną gębą”.
To jest dla mnie bardzo ważne.
Uważam, że w świecie pełnym ludzi,
przy powszechnej dążności do unifikacji
czyli chęci stworzenia na ziemi „wielkiego Mc Donalds’a”,
w którym wszyscy posługujemy się językiem „basic english”,
być kimś to podstawowa wartość.
Ja jestem Czechem tak, jak pan jest Polakiem
- to jest dla nas podłożem wszystkiego w życiu.
(…)
(z wywiadu Krzysztofa Knasa)

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

*"Czesi zawsze czcili: kobiety, jedzenie oraz Boga, w tej właśnie kolejności. W miarę upływu czasu, gdy przeciętny Czech starzeje się i mądrzeje, częściowo zmienia swe priorytety na: jedzenie, kobiety, Bóg. Ponadto każdy czeski obywatel wie, iż powyższe dotyczy tylko tych 10% Czechów, którzy wierzą w Boga.
U pozostałych 90% słowo Bóg powinno zostać zastąpione hokejem, piłką nożną, pieniędzmi, domkiem letniskowym, piwem czy też zbieraniem grzybów."  
Benjamin Kuras angielsko-czeski pisarz, dziennikarz, felietonista.

16-10-2010 11:48:53

Komentarze (0)

Brak wystawionych opinii...

Wystaw komentarz

Nick:

Email:

Trerść:

« powrót