Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Szwajcarska „przypowieść” o kole czasu

31.01.10


Znana szwajcarska firma zegarmistrzowska Romain Jerome wyprodukowała nieco dziwaczne urządzenie do mierzenia upływu czasu
- czytamy na stronie „The Wall Street Journal”. Ma ono wygląd zegarka, ale to tylko pozory. Użytkownik tego ekskluzywnego czasomierza nie dowie się bowiem nigdy, która jest godzina, może jedynie sprawdzić czy w danej chwili jest dzień czy noc…

- Nie pokazując godzin, minut i sekund, zegarek Day&Night proponuje nowy sposób mierzenia czasu, dzieląc go na dwa całkowicie przeciwstawne elementy: dzień i noc
- zapewnia na swej stronie internetowej producent reklamując skomplikowaną konstrukcję sprzedanego za kilkaset tysięcy dolarów mechanizmu.

Najciekawszą rzeczą jest oczywiście pozorna całkowita bezużyteczność czasomierza. Wyprzedzając rodzące się pytanie, firma zegarmistrzowska wyjaśniła więc, że dziś każdy może sobie pozwolić na urządzenie, które wskazuje godzinę. Natomiast tylko niektórzy mogą sobie pozwolić na używanie zegarka, który tego nie robi. W ten oto sposób zdefiniowana została nieznana do tej pory grupa społeczna – ludzi, którzy za swe ciężko zdobyte pieniądze próbują powrócić do pierwotnej formuły czasu.

Czyżby więc koło czasu wróciło do poprzedniego miejsca?
      Czas najprościej określić jako wielkość opisującą kolejność występowania zdarzeń oraz odstęp między nimi. Problem jego pomiaru znaczenia nabrał, gdy pierwsi ludzie zaczęli prowadzić tryb życia uzależniony od rytmu przyrody.

Od tamtej pory precyzja pomiaru czasu jest jednym z ważniejszych wskaźników postępu cywilizacyjnego. Najwcześniejsze zegary, tzw. gnomony, powstały w Babilonii. Miały postać obelisków lub prętów, których cień wyznaczał godzinę. Wykonano je stosunkowo późno,
bo dopiero w trzecim tysiącleciu p.n.e., czyli jakieś trzydzieści pięć tysięcy lat po dniu, kiedy homo sapiens  zaczęli chować szczątki swych zmarłych bliskich. Po nich jednak już stosunkowo szybko powstały
zegary wodne, klepsydry, zegary mechaniczne i wreszcie elektronowe. Szwajcarzy – owe creme de la creme nowożytnej kultury pomiaru czasu – to zaledwie kilka ostatnich kroczków na drodze tej opowieści.

Niełatwo oczywiście zliczyć ilość osób, które w XXI wieku stać na to,
by dzielić dobę wyłącznie na dzień i noc. Ale z pewnością jest ona niewielka, nieporównywalnie mniejsza nawet od liczby ludzi, którzy żyli, gdy powstawał pierwszy gnomon. A może warto przyrównać do liczby mieszkańców biblijnego - nomen omen- Raju?

Bez trudu za to można sobie wyobrazić z jak wielu dobrodziejstw cywilizacji ludzie ci musieliby zrezygnować, by żyć w zgodzie
z tak zdefiniowaną pierwotną formułą. Prawdę mówiąc,
byłoby to niemożliwe do zaakceptowania.
Nawet zepsuty zegar nie wskaże bowiem minionej godziny.

Koło czasu nie istnieje.

31-01-2010 08:01:13

Komentarze (0)

Brak wystawionych opinii...

Wystaw komentarz

Nick:

Email:

Trerść:

« powrót