Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Co mówi twój Budda?

29.11.09


British Museum w Londynie ufundowano w 1753 roku,
w pierwszym roku po zmianie kalendarza juliańskiego na gregoriański. Obecnie zwiedza je corocznie ponad pięć milionów osób. Przez dwa i pół wieku, które upłynęły od przejęcia przez króla Jerzego II kolekcji lekarza
i przyrodnika sir Hansa Sloane'a udało się zgromadzić  w jego siedzibie eksponaty dokumentujące historię życia ludzi na Ziemi od jego prapoczątków przed dwoma milionami lat, aż do zupełnie
nieodległych zdarzeń  końca drugiego millenium.

Do najbardziej znanych zalicza się zebrane tu rzeźby
z ateńskiego Parteonu, benińskie brązy,
Listy z Amarna, Kamień z Rosetty, szkic Leonarda da Vinci
„Antyczny wojownik" i egipskie mumie.
Są tu także miliony mniej znanych przedmiotów i prac,
a turyści ze wszystkich kontynentów z przyjemnością
odszukują wśród nich te dotyczące ich rodzimych kultur.

W części poświęconej Azji (nazywanej od osoby fundatora
Joseph E. Hotung Great Court Gallery) znaleźć można
na przykład wiele pięknych posągów Buddy.
Trzy spośród nich stoją w grupie i zwracają
na siebie szczególną uwagę.
Pierwszy to rubaszna postać z wypiętym gołym
brzuchem, który cały sobą zdaje się twierdzić:
„Tak, świat nie jest po coś! On jest, aby cieszyć się życiem!”
Drugi z posągów to postać o wiele poważniejsza.
Czoło ma zamyślone, oczy świdrują, a usta nigdy pewnie
nie zaznały śmiechu. Ta postać spogląda w oczy gościa,
jakby chciała mu uświadomić:
„Świat jest po coś! Pomyśl nad tym.”
Ostatni z Buddów jest jeszcze surowszy. A majestatu
dodają mu stojące obok groźne sylwetki sędziów.
Ten posąg wydaje się twierdzić:
„Świat jest po coś, a ty na koniec swojego życia
zostaniesz z tego, co robiłeś,  rozliczony!”

Goście Muzeum oglądają te posągi po kolei i przystają przy każdym. Zwykle przed którymś z nich zatrzymują się na dłużej.

Nikt jednak nigdy nie przeprowadził badania, któremu 
z Buddów turyści poświęcają najwięcej uwagi.

Nie wiadomo również czy takie badanie miałoby jakikolwiek sens,
bo nie są znane powody dla których turyści bardziej
interesują się tym, a nie innym Buddą.

2009-11-29 16:15:54

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Piramida z chciwości*

Ludzie i małpy: Bajka o Wall Street


18.11.09

Pewnego razu do wsi w głębi dżungli przybył człowiek z miasta
i ogłosił, że kupi małpy w cenie 10 $ za sztukę.
Wieśniacy nie byli myśliwymi, lecz rolnikami.  Do tej pory każdego dnia widzieli ogromne ilości małp baraszkujących w dżungli, ale nie mieli z nich żadnego pożytku. Teraz, kiedy mogli wreszcie na małpach zarobić,
nie zawahali się i z miejsca ruszyli, by je łapać.
W ten sposób człowiek z miasta kupił tysiące
małp płacąc po 10 $ za sztukę.
Po jakimś czasie poszukiwanie i łapanie małp stało się trudne.
Kiedy ilość małp zaczęła spadać, wieśniacy powoli
zaprzestawali ich szukać.
Zaczęli wracać do swoich farm i na powrót uprawiać ziemię.
W gospodzie stwierdzili, że ta praca nie jest zajęciem wartym 10 $.
Wówczas człowiek z miasta podwoił stawkę. Stwierdził, że od teraz będzie płacił 20 $ za małpę. Nowa wyższa cena przywróciła wieśniakom ochotę do poszukiwań i po raz drugi opuścili domostwa
i zapuścili się do dżungli.
Wkrótce populacja małp zmalała jeszcze bardziej i wieśniacy zrozumieli, że lepiej będzie, gdy wrócą do uprawy ziemi, bo pieniądze za małpy
nie zapewnią im wystarczającej ilości jedzenia na zimę.
Ale gdy wrócili do wioski czekała na nich doskonała  wiadomość.
Cena małp podskoczyła ponownie i człowiek z miasta płaci już po 25 $
za sztukę! To uskrzydliło myśliwych, którzy, mimo upałów,
pognali z powrotem do dżungli.
W niedługim czasie małpy stały się taką rzadkością, że nawet przez kilka dni nikt nie potrafił żadnej zobaczyć. A cóż dopiero, żeby złapać!
Taki wysiłek nie był wart nawet 25 $, zniechęceni wieśniacy
wrócili na farmy. Lecz było już za późno, by zaczynać uprawy,
właśnie nastała jesień.
Na szczęście, z wcześniejszej sprzedaży uzbierali trochę pieniędzy
i będą mogli zapewnić rodzinom skromne jedzenie na zimę.
I wtedy okazało się, że człowiek z miasta nie powiedział jeszcze ostatniego słowa! Z tą samą, co poprzednio swadą ogłosił, że kupi małpy po 50 $ za sztukę! W wiosce zawrzało. Tak, teraz to był bajeczny interes! Wszyscy marzyli, bo złapać chociaż po kilka małp. I żałowali,
że z tak łatwo pozbywali się ich, gdy mężczyzna płacił tylko po 10 $.
Tego samego dnia mężczyzna poinformował ich również, że musi wracać do miasta w pilnych interesach. Dopóki nie wróci, we wsi pozostanie
jego asystent, który będzie kupował małpy w jego imieniu.
Zaledwie mężczyzna opuścił wioskę, asystent zwołał
wielkie zebranie i rzekł  do zgromadzonych:

  
- Zdaje wam się, że zarobiliście sporo sprzedając małpy, prawda?
Lecz czy nie chcielibyście zarobić o wiele więcej?
Czy nie marzycie o tym, aby dorobić się wielkich fortun?”
- Tak, tak! – krzyknęli zgodnie mieszkańcy wioski.


Asystent więc kontynuował:
- Mam tutaj przeogromną klatkę z małpami. Tak, to te same, które kiedyś od was kupił  mój szef. Sprzedam je wam wszystkie po 35 $ za sztukę!
A kiedy wróci z miasta mój patron, odsprzedacie je ponownie po 50 $
za sztukę! W ten sposób bez wysiłku osiągniecie zysk o jakim nawet nie moglibyście marzyć. Nie tylko uda wam się kupić jedzenie na zimę,
lecz starczy również na nowe telewizory z płaskim kineskopem!
Wieśniacy byli oszołomieni tak atrakcyjną propozycją. Szybko zebrali wszystkie posiadane oszczędności, wykupili co do sztuki małpy
i z niecierpliwością zaczęli wypatrywać człowieka z miasta.
Niestety, ani jego, ani asystenta już nigdy nie ujrzeli.
Wraz z nimi zniknęły też całe oszczędności. 
Za to małpy, które kiedyś wesoło hasały po dżungli,
mieli teraz wszystkie w wiosce.


Morał: Zamieńcie małpy na np. domy. Kiedy nadchodzi zima dla ekonomii nadal macie domy i mieszkania, które mieliście, ale po wyższej cenie. Kiedy ich cena spadnie do początkowej zadajcie sobie pytanie:
kto zgarnął wszystkie wasze oszczędności?



(autor anonimowy, tłumaczenie własne ze strony
www.democraticunderground.com)

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

        
 *Bernard Madoff, absolwent nieznanego szerzej Uniwersytetu Hofstra na Long Island w stanie Nowy York, działał w sektorze finansowym przez prawie 50 lat i zdobył sobie renomę solidnego i godnego zaufania konsultanta i maklera. Był jednym z założycieli NASDAQ, pozagiełdowego regulowanego rynku akcji z siedzibą w USA i oddziałami Japonii oraz Kanadzie. W latach 80. zaczął budować przestępczą "piramidę Ponziego", czyli fundusz inwestycyjny, w którym długi wobec starych inwestorów są regulowane z wpłat następnych inwestorów  - aż do wyczerpania się nowych źródeł gotówki.
Warunkiem powodzenia takiego przedsięwzięcia jest jednak stały dopływ „świeżych” pieniędzy. Kiedy w 2008 roku w USA wybuchł kryzys - podobny do Wielkiego Kryzysu z lat 1929 -1933 - ten system się załamał. Skalę oszustwa ocenia się na 65 000 000 000 $. W wyniku krótkiego procesu siedemdziesięciojednoletni  „guru Wall Strett”  skazany został na 150 lat więzienia (najwyższą karę dopuszczalną w Stanach Zjednoczonych) i utratę mienia do kwoty nie mniejszej niż 173 000 000 000 dolarów. Niejako przy okazji uznany też został przez media za największego oszusta wszechczasów.
Wśród poszkodowanych są przede wszystkim osoby majętne (często bardzo sławne) i banki, w tym te o największym stopniu wiarygodności, np. szwajcarskie. Kilku spośród klientów Madoffa popełniło samobójstwa.
Są jednak tacy, którzy uważają, że ta piramida powstała z ludzkiej chciwości, a wraz z Bernardem Madoffem do więzienia powinny trafić także niektóre jego ofiary, jak choćby przedstawiciele pokrzywdzonych banków.
 Kiedy prasa ogłosiła, że słynny finansista jest galaktycznym malwersantem, ktoś z ogrodu przy jego domu w Palm Beach ukradł rzeźbę przedstawiającą ratowników wodnych na wieżyczce. Dzieło sztuki miało wartość około dziesięciu tysięcy dolarów, o zdarzeniu została więc zawiadomiona policja, a zdjęcia gorliwie rozpowszechniła prasa. Kilka dni później skradzionych „Ratowników” podrzucono na teren klubu, którego członkiem był Madoff. Złodzieje jako bonus dodali kartkę z dedykacją:
 

"Do Berniego Kanciarza - lekcja: zwracaj skradzione dobra
ich prawowitym właścicielom. Podpisane przez Edukatorów
".

2009-11-18 22:50:39

Czytaj komentarze (1) / Dodaj komentarz

Najprostsza z odpowiedzi*

10.11.09

(...)

Troll internetowy  (Trollus Internauticus) Grzegorz Bączyszczykiewicz
w wieku dwudziestu trzech lat miał zwyczaj surfowania po portalach społecznościowych. Pewnego dnia na jednym z forów poznał kobietę starszą od niego i ku swemu zdziwieniu długo z nią rozmawiał,
a w rozmowie unikał typowego dla siebie pieniactwa.
Dzięki kamerze internetowej troll stwierdził, że kobieta jest bardzo atrakcyjna, a z rozmowy dowiedział się, że dotychczas nie była zamężna, nie ma  dzieci, a niedawno przeszła operację usunięcia guza piersi.
Mieszkała ze swym niepełnosprawnym ruchowo ojcem w niedużym zimnym mieszkaniu na przedostatnim piętrze wysokiego bloku z ciągle psującymi się windami i od lat połowę swej niewielkiej pensji musiała przeznaczać na spłatę kredytów, które w przeszłości poręczyła
fałszywej przyjaciółce.
Mimo to kobieta sprawiała wrażenie osoby zadowolonej
ze swego losu, co zdziwiło trolla, na co dzień wielkiego cynika.
Postanowił wyjaśnić ten stan. Na koniec wymienili więc adresy mailowe
i obiecali do siebie pisać, co u trolla, żyjącego z zasady anonimowo,
było czymś zupełnie wyjątkowym.
Następnego dnia Bączyszczykiewicz otrzymał od kobiety list takiej treści:


Dziś śniła mi się
wanna pełna czystej
wody,
której wciąż przybywało.
Podobno czysta woda, to
szczęście,
wiec jak mi go jeszcze
przybędzie w życiu to
 zupełnie zwariuję,:)


W odpowiedzi  troll nie wytrzymał i wprost spytał, skąd bierze się w niej owa wielka radość życia.


Jestem od lat zakochana! - otrzymał najprostszą z możliwych wyjaśnień.
„I choć mój ukochany jest daleko, to siła miłości pozwala mi pokonywać wszystkie przeszkody…”

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



*To pierwszy fragment nienapisanej jeszcze książki
pod roboczym tytułem „ (i nie)Śpieszmy się…” .
Oby cała była pełna tak dobrych myśli!

2009-11-10 14:37:50

Czytaj komentarze (1) / Dodaj komentarz

Szmalcownik współczesny*

Katalog:  rodzaje polsko - ukraińskiej przyjaźni


03.11.2009

W mojej saunie – nazywanej w innym miejscu nomen-omen „Para_Europejską” -zdarzyło mi się dziś usłyszeć taki oto krotki dialog:

(…)
 

 

 - A gdzie zniknął  J.?
  - J.? Jest na Ukrainie!
  - I nie bał się świńskiej grypy?
  - …wprost przeciwnie! Kupił 20 tysięcy maseczek
    jednorazowych po 20 groszy i pojechał je sprzedać.
    Podobno chodzą po piątce sztuka…
  - … Aaaa!

(…)
     
     Poczuliście obrzydzenie? Wstręt?? Pomyśleliście„przecież ja…nigdy!!!”?
    W tym miejscu Anthony de Mello, hinduski jezuita mógłby pewnie przypomnieć przypowieść o Dobrej Nowinie (zapisaną w  tomie „Śpiew ptaka”), jaką Jezus Chrystus opowiadał swoim uczniom. W historii tej Jezus wzywa na służbę dwóch braci. Starszy z nich przyjmuje propozycję
i porzuca wszystko najważniejsze w dotychczasowym życiu: rodzinę i kraj, który kocha. Wyjeżdża więc za granicę, a w  obcym miejscu jest fałszywie oskarżony, prześladowany i w końcu zamordowany.
   Natomiast drugi z braci odmawia prośbie Jezusa i wiedzie życie szczęśliwe. Powodzi mu się w interesach, jest sławny, nie stroni od rozdawania jałmużny, a nawet wspomaga biedaków, którymi opiekuje się starszy brat. Po latach obaj bracia spotykają się przed obliczem swego Pana, a ten – ku zdziwieniu starszego brata -  daje im tę samą nagrodę
i zaprasza do swego królestwa. Po zastanowienie starszy brat dziękuje jednak Jezusowi :„Panie, nawet nie wiedząc o tym, gdybym miał się na nowo urodzić i żyć na powrót, zrobiłbym dla Ciebie dokładnie to samo”.
   Czy w swoim życiu nie zdarzyło wam się  - nawet tylko jeden, jedyny raz –   postąpić, jak ten szmalcownik z sauny(Polski)  „Para_Europejskiej”? 
  Czy nie jest tak, że potępiając J., umacniamy z fałszywą radością własne
  ego?


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

*18 marca 19 43 roku Kierownictwo Walki Cywilnej Armii Krajowej ogłosiło:


„Każdy Polak, który współdziała z ich (Niemców – przypominam młodszym PT. Czytelnikom) morderczą akcją czy to szantażując, czy denuncjując Żydów, czy to wyzyskując ich okrutne położenie lub uczestnicząc w grabieży, popełnia ciężką zbrodnię wobec praw Rzeczypospolitej Polskiej
i będzie niezwłocznie ukarany.”


Ale przecież mamy już XXI wiek i chodzi o Ukrainę!
Lubicie Ukraińców? Naprawdę lubicie?

2009-11-03 11:20:59

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz