Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Już po!

02.10.2009

Uff… Tak, już po wieczorku!
 Czy był udany czy nieudany, czy za długi czy może za smutny?
Czy wartościowy?
Kiedy pisze się literackiego bloga nie można pominąć tak ważnego zdarzenia i trzeba sobie odpowiedzieć na kilka pytań. Tym bardziej, że od trzech dni Doris, mój i Jarka  artystyczny ojciec Apollo, tłucze mi do głowy przy każdej rozmowie Napisz, musisz, napisz! Są zdjęcia, potrzeba tekstu”. Ok., więc w końcu piszę
(i informuję przy okazji):

że osób było więcej, niż przydarzyło się to Wisławie Szymborskiej* ( o 2),
że nie było rodziny,
że do białego i czerwonego wina jedne były kieliszki,
że poeta Romuald wymienił tomik, a poeta Piotr na braki zwrócił uwagę,
że malarza Jarosława zapisano „na ściany” w II kwartale 2011,
i  że

Hildegarda, choć taka chora, to całkiem jednak była…

 
Kiedy tak to wszystko sobie układałem, kiedy już miałem napisać  iż... oraz oraz… (czy może jeszcze również również…) syn wrócił z 646 inauguracji roku akademickiego na UJ-cie i to on zapytany został „co tam?”. 
Opowiedział, co następuje:

 
Jednym z tegorocznych gości w Auditorium Maximum był  Anders Björck -marszałek Parlamentu Szwecji,  a wcześniej m.in. Przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy oraz minister obrony Szwecji. Ów szacowny gość nawiązując do tradycji Uniwersytetu Jagiellońskiego i w kontekście wystąpienia (też obecnej)  minister i profesor Barbary Kudryckiej przytoczył swą udzieloną w innych okolicznościach  odpowiedź na pytanie o przyszłość tzw. „nowych”

wyższych uczelni: „Cóż, pierwsze pięćset lat może być zwodnicze…
ale później… później powinno pójść już gładko!”

 
Prawdę mówiąc, te słowa są i moją całą odpowiedzią na pytanie „ no i co po wieczorku, głupku?”. Może już za dziesięć, piętnaście  lat będę potrafił odnieść się do sytuacji, w  której  niezbyt udolnie czytane, ale MOJE teksty budzą zainteresowanie (ach, ten czytacz! czyż on nie mógł być lepszej maści??!!).  
 Lecz dziś… nie!

Dziś mam dla wszystkich, co przyszli, jedynie chapeau bas.
Zwyczajne chapeau bas.
Po prostu chapeau bas.


 - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
*w „Wieczorze autorskim” :


Muzo, nie być bokserem to jest nie być wcale.
Ryczącej publiczności poskąpiłaś nam.
Dwanaście osób jest na Sali,
już czas, żebyśmy zaczynali.
Połowa przyszła, bo deszcz pada,
reszta to krewni(..)


(źródło: http://www.pan.net/szymborska/poezje.htm)


fotoreportaż ze spotkania tutaj >> na stonie Bazyliszka

02-10-2009 15:06:18

Komentarze (0)

Brak wystawionych opinii...

Wystaw komentarz

Nick:

Email:

Trerść:

« powrót