Witam w machomanii

[...] 

           Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Dojczland i inne zjawiska pogodowe

21.10.09

 Tak, już późna jesień. Przez chwilę postraszyła nawet centymetrami śniegu, ale zaraz się zreflektowała i moje delikatne datury nie zmarzły, choć one, podobnie jak ja, na pierwsze zimno zupełnie nie są odporne.
Z rąk studenta Uniwersytetu Jagiellońskiego (owszem, tego samego,
za którym relacjonowałem epizod z  rozpoczęcia 646 roku akademickiego) dostał mi się „Dojczland” Stasiuka.
Do Andrzeja Stasiuka,  w całości, mam stosunek nieco nabożny, choć nie wyczuwam w nim tej nuty poetyckiej, którą chciałbym widzieć w prozie. Jak można przeczytać w książeczce  - 111 stron, a Autor zachęca na okładce w niewyszukany sposób: "Jest to opowieść o niełatwym losie literackiego gastarbajtera… Pełna jest celnych obserwacji, błyskotliwych refleksji oraz niewyszukanego humoru.” - każdy ma swoje Niemcy.
Inne, gdy jesteś literackim pojawieniem, inne, kiedy tłumaczonym twórcą, a jeszcze inne, gdyś dzieckiem czy starcem PRL-u.

W oddali, za każdym razem, majaczy Bundesrepublika opowieści polsko – polskich, a miejscami pojawia się NRF uprzedzeń („jak długo będziecie jeszcze kradli nasze samochody?”) oraz NRD jako „brakujące ogniwo pomiędzy Słowiańszczyzną, a Germanią”. I są oczywiście dworce oraz stacje – także te drogi krzyżowej codziennej – podróży. Lecz na koniec każdy czytelnik znajdzie u Stasiuka swoje Niemcy. Te własne, osobistą hydrę przez lata całe niepokojącą: zamożnością, czasem wywyższeniem,
niejednokrotnie samoponiżeniem.

Ja sam wspominam przy tej okazji „moich” obywateli RFN, którzy na parkingach autostrad do Bonn, Hamburga czy Zagłębia Ruhry obchodzili naokoło dorobek życia całej rodziny (małego fiata) i  znacząco mlaskając komentowali (czasem niekiedy, o zgrozo, po polsku!) ten ów  „polski mercedes”. Moje Niemcy to jednak także młodość rówieśników – nasto -
i – dziestolatków wówczas - co spędzali noce na poszukiwaniu niemieckich korzeni przy równoczesnym zimnopostwojennym rozpamiętywaniu losów dziadków i rodziców. Tu dysonans był zaś tak ogromny, że pozwalał z każdej myślowej potyczki wyjść Polakiem.
To wszystko właśnie dzięki „małemu” Stasiukowi odnajduję.
Ale na niepogodę, która jest immanentnym elementem listopadowej chandry - wiem, wiem! to przecież jeszcze październik! - lektury tej nie polecam. Za dużo w niej butelek o pojemności 0.7l, za mało sympatii, niewiele nadziei…


PS. Wśród zjawisk pogodowych (mam nadzieję, że o nieprzemijającym wymiarze) chciałbym jeszcze odnotować pojawienie się pp. (profesora poety) Bogusława Bierwiaczonka, który z charakterystyczną dla siebie dezynwolturą rozpanoszył mi się wokoło.  Pp. BB donosi za moim pośrednictwem, iż wciąż nie przypomniał sobie słowa – klucza do swego bloga, w związku z czym  pewna część jego osobowości dla PT Publiczności będzie przez jakiś czas dalej nieczynna. Równocześnie jednak profesor poeta tworzy i występuje. Na przykład ostatnio ogarnął go duch Waitsa-Springsteena i ułożył folkową balladkę.
Poza tym chwilowo pisze o metonimii w onomastyce.

Zaś dziś, o 19.30, gra  „Niekoncert pana BB” w bielskiej Galerii
u Franka Kukioły. Oczywiście zaprosił, gdyby kto spytał…

21-10-2009 19:29:40

Komentarze (1)

Eda

Upszejmie donoszę, że prof. Bierwiaczonek odnalazł hasło. Jestem już po zapoznaniu się. Polecam jego wiersz \"radość życia\"-:)

30-10-2009

Wystaw komentarz

Nick:

Email:

Trerść:

« powrót