Opowieści syberyjskie: Wykup

02.02.12


Oni pili i grali w karty już od trzech dni, jak tylko rozpoczęła się purga. Na wszystko -  pieniądze, wódkę, narzędzia, ubrania…  Ale co oni tam mieli do przegrania!
Od pół dnia szło im nierówno, zgrywał się Asza, pół-Rosjanin, pół- Buriat, co mu ojciec dał imię po mieście, przez które prowadzi Kolej Transsyberyjska.
I teraz nagle Asza potoczył dzikim spojrzeniem wokoło izby, zamachnął i na deski posypały się chleb, kawałki wędzonego omula, czajnik z czagą,
pusta butelka i stakany.
-  O życie za – graj – my! - wybełkotał. – O psie życie! 
Pozostali przyklepali zakład. I karty znów poszły w tas. Ale Asza i tym razem przegrywał. A kiedy w końcu rzucił na stół ostatnie karty, jego los był w rękach pozostałych pijaków.
- Pójdę się powiesić – rzucił nagle całkiem przytomnie. – W sąsieku.
Zapadła cisza.
- Asza, nie! – złapał go za rękę Andriej, jego dawny brygadzista.- Się wykup!
- Ale jak? Niczego już nie mam!!
- Polaka powieś! – Gombo, trzeci z kompanów podrzucił pomysł
na zmianę zakładu.
Cała trójka od razu wiedziała o kogo chodzi. Polak miał na imię Franek i był wdowcem, dwójkę dzieci sam chował. Ale że dobry dla ludzi był, wieś go lubiła
i jeszcze mu nawet pomagała. Tylko tych trzech od dawna zawziętych mu było,
bo jednej zimy roześmiał się z babki Aszy, co odkąd mąż jej w białej gorączce
w tajgę na zawsze pognał, szamanką została.
 -Franka! Franka! Franka! – podnieśli się zgodnie, otwarli drzwi chaty
i ruszyli w stronę  domu Polaka.

 
Walili pięściami w drzwi chałupy tak długo, aż się w końcu otwarły. Franek był niski i drobny, nawet Gombo, choć najmniejszy, by na niego wystarczył. Asza  jednym ruchem ręki wziął go w pół i ruszył w kierunku stodoły po drodze kopiąc jeszcze  psa, co wyskoczył za właścicielem. Tam rzucił Polaka brzuchem na klepisko
i przysiadł mu na plecach.
 - Sznur zamarznięty! – Andriej stęknął próbując zgiąć powróz.
- Chyba by zarżnąć trzeba!
 - Zarżnąć!– powtórzył za brygadzistą Asza.
- Zarżnąć! – potwierdził Gombo. 
- Co wy! Oszaleli? – Franek trzepotał rękami i nogami.
-  Kosą! – Andriej pokazał zardzewiałą klingę.
Rozłożyli Franka na sianie, Gombo podniósł mu w górę kolana, a Asza przystawił piętkę ostrza od środka do lewego uda.
- Na śmierć idziesz! – mruknął Andriej. - Pacierz zmów, cudowszcziku,
bo Asza w karty twoje życie przegrał.
-An…! – głos Franka rozdarł się cienko, bo Gombo trzymał mu na ustach ciężką rękę drwala. Asza docisnął kosę do ciała i z wprawą pociągnął po skosie w górę. Spomiędzy rozciętych brzegów płótna trysnął strumień krwi.
- Uuuuaaa!!!! – Franek próbował się wyrwać, ale że obsiadali go mocno,
więc na nic się to mu zdało.
- Drugą! – sapnął Asza, ale Andriej pokazał, że nie, że wystarczy, że tylko trzymać muszą do końca. Polak szarpał się kilka minut, aż w końcu na chwilę ustał.
Potem znowu szarpnął się parę razy. Za każdym krew tryskała mocniej, aż za ostatnim uszło jej mniej. Wtedy osłabili uścisk i puścili mu nogi. Franek trzepał teraz nimi po sianie, aż w końcu ruchy stóp się uspokoiły, a ciało zwiotczało.
- Ty się wykupił Asza! – kiwnął głową Gombo.
Rzucili ciało, zamknęli stodołę i wrócili do chaty pić dalej.


Gombo zapił się zanim jeszcze rozpoczęło się  śledztwo, w początku marca.
Też w marcu Andriej – brygadzista – na widok milicyjnego łazika uciekł w tajgę
i nigdy go nie odnaleziono. Dziesięć miesięcy później za współudział w zabójstwie sąd skazał Aszę na rok więzienia.

2012-02-02 13:39:14

Czytaj komentarz (2) / Dodaj komentarz


Trwa III etap Konkursu.

BLOG_duzy2011.jpg

Mój blog bierze udział w konkursie Blog Roku 2011.

Dzięki Waszym sms-om przeszedł do III etapu,
w którym zostanie poddany ocenom Jury.

* * *

Nominacja do etapu III pozwala mojemu blogowi na udział w konkursie Blog Roku 2011 w nominowaniu do wyboru

Bloga Blogerów


Jeśli chcesz oddać głos na mój blog,
wyślij SMS o treści G00167
( Gzerozerojedensześćsiedem )

na numer 7122



Koszt SMS, to  1,23 zł brutto


Uwaga!
W treści SMSa należy umieścić jedynie numer bloga, nie należy umieszczać w niej żadnych dodatkowych znaków ani spacji.


Dochód z wysłanych smsów zostanie przekazany na turnusy
rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawych.


Z jednego numeru telefonu można oddać tylko jeden głos na dany blog
w każdym etapie.



* * *

DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM, KTÓRZY WSPARLI MNIE
w II etapie konkursu!


* * *

Zasady konkursu dostępne są na tej stronie.



2012-01-20 10:25:23

Czytaj komentarz (1) / Dodaj komentarz


Zielona mila*


„Byłam wczoraj u mojej staruszki babci. Widać wyraźnie, ze odchodzi - żegna się ze wszystkimi nie mogąc mówić, używając gestów. Chce każdego dotknąć
i przytulić, ajej szorstkość, dotąd wręcz odpychająca, zupełnie zniknęła.
Jej oczy są już na tamtymświecie.
Taki obraz napełnia mnie czułością nie tyle do niej samej, ile czułością z jaką od czasudo czasu spoglądam na tamten, inny zupełnie od naszego świat.
Mam przekonanie, że nienależy się bać, choć lęk przed przejściem jest naturalny,
to dla nas wielka niewiadoma.
Jej wymiar jest nieznany zwłaszcza dla człowieka, który
z duchowością niewiele miał w ciągu życia wspólnego.”


W porze karnawału i głosowania na Bloga Roku pisanie o umieraniu jest pewnie
kompletnie nietaktowne, a do tego ja, autor wpisu, powinienem pamiętać, że śmierć jesttrendy głównie w thrillerach. Ale…

Od kilku lat składam co roku plik listów (wycinków?) z prowadzonej korespondencji,
lub które do mnie w ten czy inny sposób w danym roku trafiają.
A potem – muszę tonapisać, to ważne – po trudnej autocenzurze składam go
w inny plik, już tylko do edycji.
I publikuję go na Machomanii w ramach
„Listów intymnych” oraz/lub używam przy okazjispotkań autorskich.

Trafiają do mnie różne listy – najczęściej maile oczywiście, ale np. odzyskałem
ostatnio kilka moich własnych listów sprzed trzydziestu (!!!) lat,
które niegdyś wysłałem do mojego, dziś już nieżyjącego, przyjaciela.
Ale nigdy nie są to teksty przeznaczone
wprost do publikacji. Sito autocenzury
(które tak naprawdę głównie jest utkane z szacunku)
zwykle spłaszcza puenty i tłumi emocje.
A często – po prostu korespondencje nie są tak
hedonistycznie hedonistyczne, jak chciałoby się czytać.

Mimo to cieszę się zawsze tymi listami i uparcie składam je w roczniki. Ze spotkań
autorskich już wiem, że warto. Dziś, po kolejnym roku, donoszę, iż nowa paczka jest już gotowa. I bardzo Wam za nią dziękuję.

Lecz są w niej niestety i takie, jak ten u góry, teksty.




*Na koniec słowo do tych, którzy szukają wyjaśnienia tytułu.
Zaczerpnąłem gooczywiście z filmu „Green Mile” opartego o książkę
Stephena Kinga pod tym samym tytułem.
W finałowej scenie niesłusznie skazany na krzesło elektryczne
John Coffey na chwilę przed egzekucją pociesza wykonawców wyroku:
- Będzie dobrze, chłopcy. Teraz będzie najtrudniej, a potem będzie już dobrze.

2012-01-14 21:40:03

Czytaj komentarz (3) / Dodaj komentarz


II etap KONKURSU – Wasze Głosowanie SMS


Mój BLOG bierze udział w
VII Edycji Konkursu Dla wszystkich polskojęzycznych blogów w kategorii BLOGI LITERACKIE


Trwa II etap KONKURSU – Wasze Głosowanie SMS


W jego efekcie do kolejnego etapu Konkursu – oceny przez Kapitułę Konkursu oraz głosowania – wyboru Bloga Blogerów – przejdą blogi, które otrzymają największą liczbę głosów


Jeśli chcesz oddać głos na mój blog,
wyślij SMS o treści G00167
( Gzerozerojedensześćsiedem )

na numer 7122


Koszt SMS, to  1,23 zł brutto

Uwaga! W treści SMSa należy umieścić jedynie numer bloga, nie należy umieszczać w niej żadnych dodatkowych znaków ani spacji.

DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM, KTÓRZY  WSPARLI MNIE W UBIEGŁYM ROKU
Mam nadzieję, że mogę na Was liczyć i w tej edycji Konkursu?

BLOG_duzy2011.jpg

2012-01-12 12:23:47

Czytaj komentarz (2) / Dodaj komentarz


Karnawał grażdanina Bachtina

Karnawalizacja to termin literaturoznawczy wprowadzony do nauki
w 1929 roku przez Rosjanina Michaiła Bachtina w książce
„Problemy poetyki Dostojewskiego”,
a odwołujący się on do ludycznej kultury śmiechu i tradycji karnawału,
tu oznaczającej zawieszenie lub zakwestionowanie
normalnie rządzących światem praw
i oficjalnych hierarchii w ramach utworu literackiego.


Według Bachtina karnawalizacja to stworzenie świata na opak, akcentowanie względności
porządku codziennego świata, elementy bluźnierstwa,
ekscentryzmu, profanacji i błazenady.
To także skandalizujący język, epatowanie obrazami niestosownymi, mieszanie wysokiego z niskim oraz
wytwarzanie cykli w obrębie karnawału
(np. koronacja i detronizacja króla karnawału).
Właściwy przełom nastąpił według Bachtina w XVII wieku.
Tworzący wówczas pisarze
(np.Rabelais i Cervantes) zaczerpnęli z doświadczenia
odbywających się w ich czasie karnawałów.


Karnawalizację w powieści autor zwykle realizuje
przez wielogłosowość i różnorodność stylów,
równouprawnienie języków różnych grup społecznych,
swobodę kształtowania fikcji
czy brak dystansu pomiędzy narratorem a światem przedstawionym.
Jej cechą charakterystyczna jest
też wymieszanie pierwiastków komicznych i poważnych,
obecność stylu wulgarnego oraz wzniosłego,
a także relatywizm moralny.


Pojęcie karnawalizacji niemal nie przeszło z literatury do życia.
Nie upowszechniło się szerzej zarówno w XX,
jak i na początku XXI wieku.
W życiu istnieje natomiast jego solidny zamiennik
- czy może wręcz konkurencja? -
stale obecny na tym blogu hedonizm*.
Współczesny hedonizm to jednak głównie hedonizm materialistyczny, który dopatruje się
najwyższych wartości w gromadzeniu i zużywaniu dóbr materialnych.
W tym sensie termin Bachtina ma być może
ciekawszą perspektywę.


Interesującym zderzeniem pojęcia karnawalizacji z życiem jest anegdota
(czy prawdziwa?) z życia Bachtina, sfabularyzowana
w filmie
„The Smoke” (1995) do którego scenariusz na podstawie
własnej powieści napisał Amerykanin Paul Auster.
Paul Benjamin, jeden z bohaterów filmu
, także pisarz,
opowiada w „Dymie” historię Michaiła Bachtina,
który podczas wojny mieszkał
w pozbawionym aprowizacji oblężonym przez Niemców Leningradzie.
Bachtin miał ponoć wówczas przy sobie rękopis wielkiej
i niezwykłej powieści, który w obliczu szerzącej
się głodowej śmierci potargał kartka po kartce
skręcając zeń papierosy (i zużył w końcu cały).
Sprawiając sobie w ten sposób codzienną ostatnią
z możliwych przyjemności
pisarz zapłacił najwyższą z możliwych cenę za swój
indywidualny teraźniejszy egoizm.
_____________________________________________________________

*Hedonizm jest pojęciem Arystypa z Cyreny, ucznia Sokratesa.
W hedonizmie cyrenejskim liczy się przede wszystkim egoizm indywidualny.


Szczęście jest aktywne, to stan umysłu (duszy). Ważne są doznania teraźniejsze,
a to co było i to co będzie nie ma znaczenia.
Rozkosz powinna współgrać z rozumem i ma się poddać
jego właścicielowi, człowiekowi.
Długotrwałe szczęście ma miejsce wtedy,
gdy rozkosz przeważa nad cierpieniem.
A przyjemność jest doskonała wtedy, kiedy można ją
odrzucić bez żalu i bólu.
Niestety, dość szybko po śmierci Arystypa w doktrynie zauważono
niemożliwe do pokonania sprzeczności,
a w III w. p.n.e., zaledwie po stu latach, szkoła przestała istnieć.
Odrodzenie nastąpiło wiele wieków później, za sprawą
Benthhama i Milla, Diderota, Nietschego i Freuda.
Co ciekawe, współcześni badacze z łezką w oku wspominają
epikurejskie zasady doktryny
.

 

2012-01-07 07:32:29

Czytaj komentarz (0) / Dodaj komentarz



sauna| notka o autorze| poezja| limeryki| proza| fragmenty książek| dlaczego ja muszę czy można pisać tylko w sieci| czasem ktoś zauważy| listy intymne| kontakt

stopka_dol

Krzysztof Macha :: Twórczość Krzysztofa Machy :: Krzysztof Macha poeta :: Krzyszfof Macha pisarz :: Poezja Krzysztofa Machy
opowiadania Krzysztof Macha :: machomiania.pl Krzysztof Macha :: wiersze Krzysztof Macha :: Krzysztof Macha blog
literatura współczesna :: proza współczesna :: poezja współczesna :: blog Krszysztofa Machy