Co mówi twój Budda?


British Museum w Londynie ufundowano w 1753 roku, w pierwszym roku po zmianie kalendarza juliańskiego na gregoriański. Obecnie zwiedza je corocznie ponad pięć milionów osób. Przez dwa i pół wieku, które upłynęły od przejęcia przez króla Jerzego II kolekcji lekarza i przyrodnika sir Hansa Sloane'a udało się zgromadzić  w jego siedzibie eksponaty dokumentujące historię życia ludzi na Ziemi od jego prapoczątków przed dwoma milionami lat, aż do zupełnie nieodległych zdarzeń  końca drugiego millenium.

Do najbardziej znanych zalicza się zebrane tu rzeźby z ateńskiego Parteonu, benińskie brązy, Listy z Amarna, Kamień z Rosetty, szkic Leonarda da Vinci „Antyczny wojownik" i egipskie mumie. Są tu także miliony mniej znanych przedmiotów i prac, a turyści ze wszystkich kontynentów z przyjemnością odszukują wśród nich te dotyczące ich rodzimych kultur.

W części poświęconej Azji (nazywanej od osoby fundatora Joseph E. Hotung Great Court Gallery)  znaleźć można na przykład wiele pięknych posągów Buddy.

Trzy spośród nich stoją w grupie i zwracają na siebie szczególną uwagę.

Pierwszy to rubaszna postać z wypiętym gołym brzuchem, który cały sobą zdaje się twierdzić:

„Tak, świat nie jest po coś! On jest, aby cieszyć się życiem!”


Drugi z posągów to postać o wiele poważniejsza. Czoło ma zamyślone, oczy świdrują, a usta nigdy pewnie nie zaznały śmiechu. Ta postać spogląda w oczy gościa, jakby chciała mu uświadomić:

„Świat jest po coś! Pomyśl nad tym.”


Ostatni z Buddów jest jeszcze surowszy. A majestatu dodają mu stojące obok groźne sylwetki sędziów. Ten posąg wydaje się twierdzić:

„Świat jest po coś, a ty na koniec swojego życia zostaniesz z tego, co robiłeś,  rozliczony!”


Goście Muzeum oglądają te posągi po kolei i przystają przy każdym. Zwykle przed którymś z nich zatrzymują się na dłużej.

Nikt jednak nigdy nie przeprowadził badania, któremu  z Buddów turyści poświęcają najwięcej uwagi.

Nie wiadomo również czy takie badanie miałoby jakikolwiek sens, bo nie są znane powody dla których turyści bardziej interesują się tym, a nie innym Buddą.

Poprzednie | Następna