Witam w machomanii

[...] 

            Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Ile jest 4 + 5 = *

Poza wszelkie granice machy

Sensacją dnia jest fakt
Że piłkarz reprezentacyjny z nr 16 nie odebrał telefonu
Od piłkarza reprezentacyjnego z nr 9
Poniżej mówi się o Pięćdziesięcioleciu  Miss World z Nadwisły
40 tysiącach uzbrojonych po zęby Rosjan u granic Niebiesko-Żółtej
O Angelinie Jolie która właśnie amputowała sobie kolejny atrybut kobiecości
I trochę o traumie rodzin pasażerów Germanwings
Którym wyobraźnia podsuwa ostatnie chwile ich bliskich nad Alpami
(tragedia już nieco nieświeża)
Headline newsy krzyczą oczywiście wściekłymi barwami
Z niezamierzoną dyskryminacją daltonistów

Wszystko to obserwuję na tle dwóch nieżyjących przywódców
Którzy całują się w usta miłością czystą  polsko-radziecką
A równocześnie z programu uniwersyteckiej konferencji  wypisuję rodzaje czasu
Czas społeczny
Czas kulturowy
Czas historyczny
Czas sakralny
Czas antropologiczny
Czas ilościowy (kwantytatywny) i jakościowy (kwalitatywny)
Czas linearny (wektorowy) i cykliczny (kołowy)
I czas przyrodniczy rzecz jasna 
astronomiczny i naturalny

Potem w Google  czytam jeszcze o ukrytym porządku
I  że w ujęciu  kwantowym  pojęcie czasu 
nie istnieje

Fantastycznie jest żyć w takiej wolności
Fantastycznie
Fantazja to taki rodzaj wyobraźni której entropia bez problemu wzrasta
poza wszelkie granice machy

 

2015-03-29 19:49:43

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Andaluzyjskie kopyto

20.03.15.

w pierwszy dzień wiosny, w chwili zaćmienia słońca
z niewysłanych do ciebie maili
trzymam zdjęcie kępki sonchus oleraceus
wystającej niepewnie spośród posuszy zimy
jak oczy umierającego ojca z martwego już niemal ciała
nad nami zaćmienie tak wielkie
że widać tylko kopyto andaluzyjskiego konia
rozgniatające mlecze na miazgę

 

2015-03-20 12:21:30

Czytaj komentarze (2) / Dodaj komentarz

Autentyczność śmieci

14.2.15

To było dawno.
Na tyle dawno, że dziś jestem w stanie opisać niektóre z tamtych chwil na nowo,
bez strachu i wściekłości równocześnie ściskających mi przełyk.

W lutym 2002 roku gazety pisały, że jestem „szefem grupy mafijnej na południu Polski”*,
a ja znajdowałem  się w areszcie przeżywając trudne, choć w jakiś sposób
absurdalnie śmieszne „polskie” chwile. Jedną z  nich były z pewnością Walentynki 2002.

Pamiętam, że wszyscy wówczas - może z wyjątkiem Ziomka, który wypuszczony
z pewnością nie potrafiłby samodzielnie  trafić do domu - myśleliśmy o jakichś
swoich kobietach, tęskniliśmy za nimi, marzyliśmy.
I z pewnością je mocno idealizowaliśmy. 

Byłem już wtedy gdzieś w połowie „Przystanku Śmietnik”, więc  nie było niespodzianką, że ktoś pod celą poprosił mnie, żebym mu napisał kartkę walentynkową. Nie pamiętam już teraz, co na niej było. Ale spodobała się na tyle, że  pojawiły się kolejne zamówienia. Było wiadomo,
że będzie równymi literami, bez błędów ortograficznych, że składnie…
I do tego oczywiście z Walentynką.

Ja jednak po kilku kartkach postanowiłem pisać wierszyki.
Na przykład takie:

JA.
Walenty.
Walentyna.
Walentynki.
Walentynkowe. Z Walentynek. O walentynkach.
Kochanie. Wiara. Nadzieja. Siła.
MY.
Dom. Rodzina. Oddanie. Miłość.
O Walentynkach. Z Walentynek. Walentynkowe.
Walentynki.
Walenty.
Walentyna.
TY.

Te  wierszyki się nie przyjęły. 
Bez skutków, ale się nie przyjęły. To nie był świat tamtych facetów, ani ich kobiet.
Okazało się, że twarde,  sękate chłopy po prostu nie funkcjonują w takim świecie.
Arsen wciąż za dużo myślał o kupowaniu i sprzedawaniu kałasznikowów,
Ziomkowi po piciu rozpuszczalników brakowało piątej klepki,
Bosman garściami zżerał leki broniąc swojej obojętności,
Napoleon był za stary na aż takie wzloty.
 A  Billy…, Billy po prostu nie wierzył nikomu, więc czemu miałby wierzyć,
że warto dać drugiemu człowiekowi miłość?

Z poziomu mojego machomańskiego hedonizmu widzę dziś  sens w ich zachowaniu.
Ale czy to nie dlatego, że śmieci zawsze są prawdziwymi śmieciami,
a dobro tak często bywa g...  owiniętym w sreberko ?



__________________
* System wypluł mnie  już w marcu 2002 r. Prawie trzynaście lat później zostałem oczyszczony ze wszystkich zarzutów.
W Polsce słowo „przepraszam” nie istnieje w takich przypadkach.

2015-02-14 09:00:19

Czytaj komentarze (1) / Dodaj komentarz