Witam w machomanii

[...] 

            Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Ile jest 7 + 2 = *

Wakacje z szufladkami mojej głowy

18.8.14

 

Siedzę tu sobie nad poranną kawą i czuję
tę ulubioną  ciszę wokoło
sobota

Co noc mam teraz sny
postaci z mojego życia spotykają się
wyjeżdżają razem
wypoczywają

Takie,
które nigdy tego nie zrobią
 które się nie lubią
 które czasem się nienawidzą

Ja
chodzę pomiędzy pokojami
zaglądam
 rozmawiam
uśmiecham
w jednym blondyneczka z lokami buduję wieżę

Babel?

 

2014-09-01 10:02:17

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

W nurcie

14.8.14

 

Przenoska na kajakach jest zawsze atrakcyjna. Miejscowi mają szansę na gości w barze lub sklepikach, a kajakarze mogą rozprostować kości niewygodnie ułożone przez wiele godzin.  Tym razem stragany były po przeciwnej stronie niż bar,
przy którym  było po prostu dość ciasno. Ale kilku miejscowych chłopaków i tak czekało przy nim z wózkami do przewożenia kajaków. Wybrałem ich stronę i powoli nakierowałem dziób kajaka na napis „BAR ŚMIAŁO”.  Pomyślałem, że jak będą chcieli piątkę, to się zgodzę, że skoro nawet mają specjalnie przystosowany wózek, to warto krzewić tę odrobię przedsiębiorczości.
 

- Ile? - spytałem i moje przypuszczenia się sprawdziły.
-To najmniejsza firma świata - powiedział chłopak.
- Ok, dyrektorze.

Po drugiej stronie młyna plaża była jeszcze szersza, ale szpeciły ją puszka po piwie,
foliowa torba i porzucona wczorajsze gazeta ze stronami pełnymi białoczerwonych barw.
- Rzeczywiście, przecież to rocznica Bitwy Warszawskiej. Dziewięćdziesiąta czwarta, piąta?  - przez chwilę miałem przed oczami portret Marszałka i jego nieporadność, kiedy przyszło już nie walczyć, a  rządzić. Zanim jednak wsiadłem do swojego kajaka kolejne dwa przyniosły dwie starsze pary. Tędzy mężczyźni wyraźnie sapali, a kobiety, szczuplejsze,
ale i drobniejsze  wykrzywiały twarze z wysiłku.
 

- Trzeba było dać zarobić chłopakom - odezwałem się, kiedy wyprostowani przystanęli na chwilę odpoczynku.

- Biorą piątaka.
A przy okazji uczą się zarabiać na życie!
- No, może... - odpowiedziała kobieta z siwoblond włosami. - Ale policzyliśmy szybko,
że dwa kajaki to cztery piwa. Szkoda  wydać, prawda?

2014-09-01 07:30:25

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Wakacyjne chapeau bas Lecowi

30.7.14

CEL 4102
 

Zenon przebił się głową przez mur.
Na pytanie co zamierza robić w sąsiedniej celi,
stwierdził, iż w dzisiejszych czasach
człowiek potrzebuje większego mieszkania.

2014-07-31 08:00:04

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz