Witam w machomanii

[...] 

            Jakieś sześć lat temu odkryłem, że jestem Macho.
Taki prawdziwy, najprawdziwszy; tylko, że mam „o” z laską. Lubię bawić się tą myślą, od czasu do czasu zarażam nią kogoś i czekam na dowcipny return.
Ale machos to dziś raczej przeżytek, więc zwykle dostaje mi się po nosie. Nie jestem macho, mimo, że czasem tak właśnie piszę! Powiedzcie sami - kto widział macho, co nosi okulary? Wyobrażacie sobie Henka Chinaskiego w brylach?

Na koniec tego myślenia podzieliłem swój czas na nowo. Na trzy części, w tym jedna jest tylko dla mnie. W ten sposób zostawiłem sobie dość miejsca na pisanie.
I dlatego dziś jest ta strona.
Oraz te wszystkie teksty, do których zapraszam.
  

witajcie w machomanii

Napisz...zapytaj

Imię i nazwisko:

*

Email:

*

Telefon:

Treść:

*

Ile jest 2 + 6 = *

Pora wymiany okna

12.9.14


Dziś- patetycznie!
 

Jest to jednak rok podsumowań, w końcu zmiana z 4 Czerwca 1989 r. ma już solidne wąsy. Tym razem chciałem na swojej stronie „coolturlanej” zaprezentować innego poetę - nie-czeladzianina, a będzinianina – Jacka Golonkę, twórcę tyleż znanego, co i nieznanego zapewne moim Czytelnikom.
 

Golonka to ktoś jakby mieszkaniec sąsiedniej ulicy. A równocześnie poeta, autor programów dla dzieci, animator kultury. Opublikował kilka tomików wierszy: Światłoczuły (1991), Klęcząc na kalendarzu (1997), Inne milczenie(1996), Pismo węzełkowe(1998), jego utwory były drukowane (dawniej) na łamach: "Tak i Nie", "Radaru", "Wyrazów" "Tygodnika Kulturalnego", a także w prasie studenckiej i regionalnej(dziś). To cichy laureat licznych nagród literackich, wymieniany wśród lokalnych, zagłębiowskich twórców
 

O sobie Golonka mówi:
 

- Jestem człowiekiem poetyckim na tyle, na ile pozwala mi moja wieloletnia już iskra. Wiersze, piosenki mieszkają ze mną i bywa, że okazjonalnie płacą nawet z tego powodu czynsz. (…)W Fundacji im. Anny Pasek pełnię taką właśnie, twórczą rolę. Moja pamięć o Ani na pewno nie jest karłowata, pomimo tego, że nie należałem do bliskiego kręgu Jej znajomych. Mam w zamyśle i Przegląd Piosenki pod Górę i spektakl muzyczny o ostatnim ziemskim miejscu Ani. Cały czas będę też pomagał młodym adeptom różnych dziedzin kultury i sztuki(…).
 

I jeszcze: „Poezja to najpiękniejszy rzep życia...”
 

Staszek Pisarek, mój kolega, zawsze wydawca, a od niedawna dopiero polityk, pisze o nim:
 

„Od wielu lat znam i cenię Jacka Golonkę. Będzinianin, POETA. To człowiek prawy, dobry, wrażliwy i bardzo, bardzo ciepły. Podczas redagowania gazety Nowoczesna Czeladź pomyślałem, że przydałby się wiersz o wolności, o pozytywnych zmianach. Zapytałem Jacka, czy ma coś takiego. Odpowiedź mnie zadziwiła…”

I stąd dziś właśnie te
 

 

Okna

 

nadeszła pora
wymiany okna na świat
nie wstawiaj jednak tego przezroczystego
szklana obojętność poprowadzi barwy donikąd
zbladłeś od wczoraj
rozetrzyj policzki


różowe okno też nie sprawdzi się
w dojrzałym spojrzeniu przed siebie
zbyt słodki byłeś pamiętnego wieczora
przezornie zbadaj cukier
nawet w gorzkich oczach


owszem, są chłodne barwy
miłe nie tylko dla sentymentalnych palet
niedzielnych malarzy
ale one jednak opóźnią gniazda
słowików w ogrodzie
a ty przecież nie chcesz słuchać
samotnego śpiewu elektrycznej kosiarki


czarne okno już było
przerodziło się w modne ciemne okulary
i jako takie, oprawne w mikroskalę
podbiło świat
zdejmij na chwilę przeciwsłoneczne szkła
i spójrz jak obudzony nagle chłopiec
prosto w mocne słońce


przyszła pora
wymiany okna na świat
wstaw nowe okno
z najgorętszej chwili
ręką chłodną
jak rosa o świcie

 

2014-09-29 07:21:37

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

Wakacje z szufladkami mojej głowy

18.8.14

 

Siedzę tu sobie nad poranną kawą i czuję
tę ulubioną  ciszę wokoło
sobota

Co noc mam teraz sny
postaci z mojego życia spotykają się
wyjeżdżają razem
wypoczywają

Takie,
które nigdy tego nie zrobią
 które się nie lubią
 które czasem się nienawidzą

Ja
chodzę pomiędzy pokojami
zaglądam
 rozmawiam
uśmiecham
w jednym blondyneczka z lokami buduję wieżę

Babel?

 

2014-09-01 10:02:17

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz

W nurcie

14.8.14

 

Przenoska na kajakach jest zawsze atrakcyjna. Miejscowi mają szansę na gości w barze lub sklepikach, a kajakarze mogą rozprostować kości niewygodnie ułożone przez wiele godzin.  Tym razem stragany były po przeciwnej stronie niż bar,
przy którym  było po prostu dość ciasno. Ale kilku miejscowych chłopaków i tak czekało przy nim z wózkami do przewożenia kajaków. Wybrałem ich stronę i powoli nakierowałem dziób kajaka na napis „BAR ŚMIAŁO”.  Pomyślałem, że jak będą chcieli piątkę, to się zgodzę, że skoro nawet mają specjalnie przystosowany wózek, to warto krzewić tę odrobię przedsiębiorczości.
 

- Ile? - spytałem i moje przypuszczenia się sprawdziły.
-To najmniejsza firma świata - powiedział chłopak.
- Ok, dyrektorze.

Po drugiej stronie młyna plaża była jeszcze szersza, ale szpeciły ją puszka po piwie,
foliowa torba i porzucona wczorajsze gazeta ze stronami pełnymi białoczerwonych barw.
- Rzeczywiście, przecież to rocznica Bitwy Warszawskiej. Dziewięćdziesiąta czwarta, piąta?  - przez chwilę miałem przed oczami portret Marszałka i jego nieporadność, kiedy przyszło już nie walczyć, a  rządzić. Zanim jednak wsiadłem do swojego kajaka kolejne dwa przyniosły dwie starsze pary. Tędzy mężczyźni wyraźnie sapali, a kobiety, szczuplejsze,
ale i drobniejsze  wykrzywiały twarze z wysiłku.
 

- Trzeba było dać zarobić chłopakom - odezwałem się, kiedy wyprostowani przystanęli na chwilę odpoczynku.

- Biorą piątaka.
A przy okazji uczą się zarabiać na życie!
- No, może... - odpowiedziała kobieta z siwoblond włosami. - Ale policzyliśmy szybko,
że dwa kajaki to cztery piwa. Szkoda  wydać, prawda?

2014-09-01 07:30:25

Czytaj komentarze (0) / Dodaj komentarz